Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O wszystkim po trochu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O wszystkim po trochu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 maja 2015

Ze starego nowe czyli przeróbka sukienki

Dzieńdoberek wszystkim :)


Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta szydełkową kieckę, którą zrobiłam 5 lat temu. 


Znudziła mi się. W każdym razie znudziła mi się w takiej wersji w jakiej trwała uparcie przez te pięć lat.


Postanowiłam coś w niej zmienić.


Jednak najpierw pokażę jak wyglądała przed przeróbką -




Przede wszystkim postanowiłam ją skrócić usuwając w dolnej części wszystkie te pasy robione gęściejszym ściegiem.


Jednocześnie musiałam dorobić jeden pas złożony z 10 elementów, bo inaczej sukienka byłaby za krótka.


Teraz pokażę jak wygląda obecnie po przeróbce. Zdjęcia są kiepskie, bo tak szczerze to nie są to zdjęcia a jedynie kilka klatek wybranych z filmu, który na własny użytek nakręciłam kamerką internetową, ot tak żeby mieć ogląd i wyrobić sobie pogląd :D


Z pojedynczych klatek wymazałam tło.


Ażurowe sukienki mają tę zaletę, że można pod nie zakładać halki w różnychh kolorach i w ten sposób uzyskuje się za każdym razem jakby nowy ciuszek.


Na obrazku mam halkę żółtą, beżową, srebrną i czarną.


Która Waszym zdaniem najlepiej pasuje do tej sukienki?



I jak?


Teraz lepiej czy wcześniej było lepiej?


Mnie się bardziej podoba nowa wersja, ale może dlatego, że stara mi się znudziła.


Co robicie z ciuszkami, których macie już dosyć? Oddajecie, prujecie czy modyfikujecie?


Dzisiaj tylko tak króciutko.


Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze :)

środa, 8 kwietnia 2015

Poświąteczne życzenia ;)

Oj, oj...


Wielkanoc właśnie minęła, a na moim blogu wiszą życzenia Bożonarodzeniowe :(


No i co ja mam teraz zrobić?


Nic już nie poradzę, więc składam serdeczne życzenia poświąteczne :)


Niech przybędzie wiosna zarówno w naszych sercach jak i za oknem, niech pstrokate kolory świąteczne nadal nas energią i radością napełniają, niech żyje w nas nadzieja Zmartwychwstania i życia w jeszcze barwniejszym, radośniejszym i lepszym świecie (ale to dopiero kiedyś, kiedyś...).


Na polu robótkowym działałam niewiele. Kilka wianuszków, troszkę ciuszków na jajeczka, biżuterii niewiele. 


Pokażę może tylko dwa ubranka na jajka (jajko niemalowane, bo robi tylko za chwilowego modela :) )


 











Ubranko pierwszego jajeczka rozpisałam tutaj - KLIK


Biżuteria -




Ten naszyjniczek powstał na podstawie wzoru J. Stawasza.




Aktualnie głównie żyję rocznicą maranciakowego forum, bo to już 10 lat minęło (dokładnie minie 1 czerwca). Z tej okazji organizujemy spotkanie użytkowników forum w Gdyni.
Spotkanie wypadnie akurat w dniu międzynarodowego dziergania w miejscach publicznych :)


Jeśli ktoś chciałby posłuchać o początkach forum, to zapraszam -



 


Bardzo dziwnie jest tak spoglądać na samą siebie czy słuchać własnego głosu. Do zdjęć już się człowiek przyzwyczaił, ale brzmienie własnego głosu ciągle zaskakuje. Bardzo odbiega rzeczywisty głosik od tego, który się samemu słyszy podczas mówienia.
A wygląd to już całkiem. Jednak spoglądanie w lustro kompletnie nie oddaje stanu faktycznego, statyczne zdjęcia też nie.
Patrzę na siebie jak na kompletnie obcą osobę.


Skoro wygląd - pomimo posiadania i korzystania z lustra - może tak zwodzić, to co dopiero charakter i osobowość i zachowanie.


Nic dziwnego, że ktoś może nas odbierać kompletnie inaczej niż my sami o sobie myślimy.


Fajnie by tak było móc od czasu do czasu popatrzeć na siebie cudzymi oczami, ale nie tylko tak zewnętrznie.


Żeby być obiektywnym potrzeba dystansu. Proste? Teoretycznie :)


Kiedyś słyszałam, że najlepszym lekiem dla alkoholika jest terapia wstrząsowa- podarować mu nagranie jak się zachowywał gdy był fest pod wpływem. Jakie gadał głupoty, jakie robił miny, jak leżał utaplany w błocie. 


To może być również dobra terapia dla kogoś, kto ma niską samoocenę. Pokazać mu nagranie gdy mówił interesująco, gdy się pięknie szczerze uśmiechał itd.


Ja patrząc na mój filmik już mogę wyłapać jedno - okropnie wiercę się na tym fotelu. Tak, pomaga mi się to skupić na tym co mówię. 
Zdecydowanie trudniej mi się mówi i myśli gdy siedzę spokojnie :)
Również słucha mi się lepiej gdy czymś zajmę ręce. Zwykłe szydełko ułatwia skupienie. 
Rozmawiając słucham uważniej gdy nie patrzę na tego z kim rozmawiam i tu jest problem, bo niektórzy myślą, że jeśli nie patrzę im w oczy, to prawdopodobnie nie słucham tego, o czym mówią. 
Łatwiej mi się skupić gdy słucham radia, obraz telewizyjny mnie rozpraszał i nigdy nie lubiłam telewizji.
Książki - uwielbiam. Czytam obrazami :D Nie widzę liter, widzę akcję :)
Kiedyś widziałam w książce super obrazek. Przedstawiał niesamowitą i zabawną scenę.
Potem moja mama przeczytała tę książkę.
Spytałam - jak się jej podobała ta ilustracja. Mama ze zdziwieniem - jaka???
Opisałam jak umiałam, a mama na to, że nie widziała takiego rysunku.
Wzięłam książkę, zaczęłam wertować. Raz, drugi, dziesiąty... nic nie znalazłam.
Zaczęłam czytać rozdział, do którego ten obrazek był dołączony.
I co? Ano... żadnego obrazka nie było! Był dokładny opis tej sceny i tyle.
Głowę bym sobie dała urwać, że widziałam obrazek :) 

Macie tak nieraz?


Ale mnie zniosło :)


Patrzę na siebie na filmiku i próbuję samą siebie rozgryźć i poznać. Czy potrafiłabym kogoś takiego polubić?
Wiem, że cechy, które mnie często u kogoś najbardziej wkurzają, to są często wady, które sama - ze zdziwieiem stwierdzam - posiadam.


Czyli moje własne wady, których wcześniej nie zauważałam, odkryte u kogoś - wkurzają mnie na maksa.
W tym wypadku taki wkurzający delikwent może być lustrem dla mnie. Otwiera oczy.


Być może właśnie dlatego tak silnie reaguję na takie wady u kogoś, że podświadomie wiem, że to są moje własne wady.

Wracając do filmiku - 


ciekawe czy tylko ja tak dziwnie reaguję na własny głos czy obraz, czy inni też tak mają, że muszą się do siebie przyzwyczajać... 


Zmykam :)
Jeszcze raz życzę wszystkim pogody ducha, zdrowia i błogosławieństwa Zmartwychwstałego Jezusa. 

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Refleksje przy szopce

Od czego zacząć? Od życzeń czy od refleksji? Chyba lepiej skończyć życzeniami, żeby na końcu był jakiś przyjemny akcent, bo z moimi refleksjami to różnie bywa ;)


Jednak na samym początku chciałam bardzo podziękować za miłe komentarze, za wszystkie pozdrowienia i życzenia, za serdeczną paczkę od Madzi i w ogóle za wszelkie serdeczności, które mnie od Was spotykają.


 Skoro moje refleksje mają popłynąć przy szopce, to zacznę od fotki mojej szopki. Ma ona już ponad 60 lat :)


szopka


Boże Narodzenie. Nie będę tłumaczyła dlaczego to święto obchodzę i dlaczego akurat 25 grudnia. Zrobią to lepiej niewierzący, niepraktykujący, obojętni ateiści i wojujący ateiści itp.


Co roku czytam przeróżne wpisy i tłumaczenia, że to święto tak po prawdzie to pogańskie jest, że każdy ma prawo, że rodzinne itd.


Oczywiście - każdy ma prawo świętować co chce i kiedy chce i mnie nic do tego i wszelkie tłumaczenia są mi zbędne.


Ja świętuję narodzenie Jezusa. Dlaczego tego dnia? Bo jakiegoś dnia się urodził a skoro dokładnej daty nie znamy, to wystarcza nam te symboliczna.


Z tym Jezusem to jest problem. Przed wiekami już był problem. Zabić chcieli malucha, nie udało się, zginęły inne dzieci a TO konkretne ocalało.


Teraz szopka niektórym zaczyna przeszkadzać. Jakiś burmistrz we francuskim mieście zakazał, to znowu w Brukseli zniszczyli...


Szopka postawiona tylko na krótki czas, zamiast cieszyć zaczyna budzić nienawiść różnych grup.


Rozumiem nie wierzyć, nawet wykpić, ale niszczyć z furią? Kopać i deptać figurki przedstawiające pewną scenę z życia pewnej Rodziny...


(w tym miejscu widzę argumenty odnośnie palonej tęczy... eeee... odnośnie tęczy to już pisałam, że powinna się sama przenieść na jakiś Plac Tolerancji a nie przed kościołem na Placu Zbawiciela sterczeć i to nie na kilka dni postawiona, ale na wieki wieków amen, ewentualnie dodać jej jeden kolor, żeby była podobna do prawdziwej tęczy).


Jednak wrócę do Rodziny. Ano właśnie Rodzina.


Kobieta dzielna, matka. Mężczyzna pracowity, biorący odpowiedzialność za żonę i dziecko, chroniący ich. Dziecko urodzone w biedzie ale miłością otoczone. 
Ciąża nadawałaby się do usunięcia z powodu ciężkich warunków materialnych.


Ubóstwo. Bogactwo. 


Ostatnio głośno o tym. Jezus jeździł na osiołku a księża i biskupi ekstra samochodami.


Jezus miał pod ręką osiołka, gdyby miał rower lub cztery kółka to też by nimi jeździł. 
To są tylko przedmioty, środki prowadzące do celu i trzeba z nich korzystać gdy można.


Przedmioty mają służyć ludziom i powinny być użyteczne. Celem Jezusa było głoszenie dobrej nowiny a czy chodził piechotą czy jechał na ośle czy wsiadłby na rower czy poleciał helikopterem to całkiem drugorzędna sprawa. 


Można mieć wszystko i być ubogim. Ubogi w duchu, czyli taki, który korzysta z tego co ma pod ręką, ale się nie przywiązuje do tego.


Rozdaj wszystko co masz... Tutaj dokładnie widać o czym mowa. 


Nie chodzi Jezusowi o samo pozbycie się dóbr materialnych, ale o pokazanie, że bez trudu jest się zdolnym to zrobić, że nie jest się przywiązanym do tych dóbr, że w każdej chwili można rzucić wszystko i iść za Jezusem. 
 


To coś na zasadzie - pozbądź się komputera. Spróbuj to zrobić gdy nie wyobrażasz sobie życia bez gier, bez Facebooka itp.


Trudne? Chodzi więc o nieprzywiązywanie się do niczego i do nikogo bardziej niż powinniśmy być przywiązani do Boga, który - jak sam powiedział - jest Bogiem zazdrosnym.


On ma być na pierwszym miejscu. Wtedy spokojnie można być i bogatym. 


Dlaczego trudno bogatemu wejść do Królestwa Bożego? Bo jeśli widzi tylko bogactwo i myśli wyłącznie o jego pomnażaniu, to traci Boga z horyzontu. 


Gdyby miał wszystko i był w stanie w każdej chwili to wszystko stracić, to taki bogacz może być spokojny.


Dotyczy to każdego człowieka, czy biskupa czy prostego szaraczka, dla którego bogactwem przesłaniającym Boga może być rasowy kot, czy niespotykana roślina, czy zwykły wygodny bujany fotel.


Ludzie sądzą po pozorach, widzą drogi samochód i mówią - o temu to się w głowie przewraca.
Tyle tylko, że nie jest ważne CO ktoś posiada, ale JAK to posiada.


Kiedyś przed laty słuchałam Radio Maryja. Teraz wolę ciszę, więc rzadko kiedy włączam radio, a jeśli już to przeważnie jedynkę.


Jednak pamiętam zabieganego ojca Rydzyka, który ciągle pędził, ciągle coś organizował, rzadko kiedy spał i nawet na audiencję do papieża się spóźnił. 


Ludzie widzieli super samochód czy helikopter i zazdrościli i nadal zazdroszczą bogactwa.


OK. Nie zamieniłabym się w życiu!!! Cały czas w biegu, cały czas obrywać z każdej strony, nigdy porządnego wypoczynku, ciągle myśleć tylko o innych.


Ci, którym coś się wali, których zakład pracy upada, którym dzieje się krzywda, nagle przypominają sobie o tym Radiu i tam pędzą po ratunek, żeby sprawę nagłośnić, żeby ktoś pomógł, bo inne media nie chcą wysłuchać.


Wszyscy którzy widzą luksusowy samochód (ufundowany przez ludzi, którzy mieli prawo coś podarować i zrobili to dobrowolnie widząc w tym sens) wszyscy których ten samochód w oczy kole, niech najpierw zrobią tyle ile zrobił ojciec Rydzyk - radio, telewizję, gazetę, uniwersytet, hospicjum itd. Wszystko to poświęcając cały swój czas. Żadnych wydatków osobistych, żadnych luksusów na własny użytek.


Nie zamieniłabym się w życiu. Samochód służy jedynie do szybkiego przemieszczania, często są to wyskoki zagraniczne na jeden dzień, żeby coś załatwić lub z kimś się spotkać.  


Pamiętam audycję o ratowaniu stoczni. Był podany numer konta do wpłat. Wtedy do studia przyszedł Marian Krzaklewski i podpiął się do akcji ze swoją własną akcją - cegiełkami na ratowanie stoczni. 


Pamiętam to dokładnie.


Potem sprawa nie wypaliła. W Radio leciały cały czas komunikaty, że zwracają wszystkie pieniądze wpłacone na konto, chyba, że ktoś zdecyduje przekazać je na inny cel.


Tak, ja też wpłaciłam i ja zrezygnowałam pisemnie ze zwrotu, przekazałam je na inny cel.


Marian Krzaklewski cegiełek nie zwracał. To była osobna akcja.


Do tej pory wszyscy głośno wrzeszczą, że ojciec Rydzyk ukradł pieniądze przeznaczone na ratowanie stoczni.


Ludzie wierzą w te bzdury i jak gęsi powtarzają dalej.


To tak na marginesie rozważań o ubóstwie. 


Ubóstwo to nieprzywiązywanie się do dóbr a nie ich nieposiadanie. 
Każdy kto potrafi się dzielić, każdy kto liczy się z tym, że w każdej chwili może stracić wszystko - jest ubogim w Jezusowym znaczeniu, niezależnie ile ma pieniędzy i jakimi samochodami jeździ. 


Każdy odpowie za siebie, ten co robi biesiady a pod jego drzwiami czeka ktoś głodny - też odpowie.


W sumie to wszystko można podciągnąć pod przykazanie - Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną!


Ani samochód, ani komputer, ani żadne stworzenie, ani pieniądze - nic nie powinno przesłaniać Boga.


W dzisiejszych czasach wiele "bogactw" może zastąpić nam Boga - obżarstwo, lub przesadne dbanie o figurę, ukochane rybki w akwarium, hobby, polityka, przedmioty materialne i rzeczy niematerialne. Jednocześnie wszystkie te rzeczy mogą służyć naszej wierze i do Boga prowadzić. Zależy jak do nich podchodzimy, czy one nami rządzą, czy tylko nam służą.


To nie jest łatwe. Zakupoholizm, pracoholizm, dziecioholizm... Wszystko co jest przesadne nie jest dobre.


Dlatego nie zawężamy tego przykazania do rzeźb, obrazów, ale umieszczamy tam wszystko czemu dzisiejszy człowiek może oddawać pokłon.


Jeśli patrząc na obraz myślisz o tym, kogo on przedstawia, jeśli całujesz fotografię bliskiej osoby, jeśli postawisz kwiatki przed taką fotografią z myślą o osobie, którą na tej fotografii widzisz - to możesz być spokojny, pod warunkiem, że ta osoba nie przesłoni Boga.
Jeśli masz drogi samochód i wykorzystujesz go do służenia ludziom, to możesz być spokojny.

To takie moje rozważania na temat ubóstwa i bogactwa.

 


Ach ubogi żłobie,


Cóż ja widzę w tobie?


Droższy widok niż ma niebo,


W maleńkiej osobie,


Droższy widok niż ma niebo,


W maleńkiej osobie.




Zbawicielu drogi,


Jakżeś to ubogi,


Opuściłeś śliczne niebo,


Obrałeś barłogi


Opuściłeś śliczne niebo,


Obrałeś barłogi
 


Teraz poprószę kilkoma śnieżynkami :)


frywolitkowa gwiazdka


frywolitkowa gwiazdka


frywolitkowa gwiazdka


Ta powyższa gwiazdka nie jest mojego autorstwa (to znaczy wykonanie moje, ale pomysł nie mój). Odgapiłam ze strony  http://www.frivolitka.com



Fotki słabe, bo robione komórką, zanim aparat wrócił z naprawy.


A teraz kochani...


czas na życzenia świąteczne :)


Wszystkim tu zaglądającym życzę zdrowych, spokojnych, radosnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, osobom niewierzącym - również życzę tego samego, oby to były dni pełne miłości. Wszystkim wszystkiego dobrego, a na Nowy 2015 Rok - życzę przede wszystkim spokoju.


Ubóstwa nie życzę ani sobie ani nikomu, jednak nadmiaru raczej też nie, bo co za dużo to niezdrowo :))) 


życzenia


************************************************************************


Na sam koniec zapraszam wszystkich na filmik pokazujący jak zrobić frywolitkową śnieżynkę. 


Klik 


 


i... mam nadzieję, że mnie nie znielubicie za te refleksje. Ja sama nie jestem ani bogata materialnie ani uboga, nie jestem też wolna od przywiązania do różnych dóbr materialnych i niematerialnych. Łatwo napisać długą rozprawę na temat, ale nie łatwo samemu tym żyć.


Jednak staram się nie oceniać innych, nie kłuje mnie w oczy czyjś dostatek, nie zastanawiam się czy zarobił ciężką pracą, czy zdobył nieuczciwie, czy umie i chce się dzielić czy wręcz przeciwnie.
Gdy ktoś biedny, to nie oceniam dlaczego - czy nieporadny czy spotkała go tragedia, czy przehulał wszystko.


Do zobaczenia za rok ;) 

wtorek, 1 lipca 2014

Schemat, refleksje i ględzenie na YT

Witam słonecznie i deszczowo - taki mam nastrój pasujący do tego co za oknem.


Przeczytałam komentarze - za wszystkie bardzo dziękuję - i widzę, że na blogu mam całkowitą zgodność jeśli chodzi o długość sukienki :)


Chyba powinnam mieć dwie wersje tej kiecki jedną dłuższą a drugą krótszą ;)


 


Podaję obiecanego linka do schematu serwetki z poprzedniego wpisu. Jeśli ktoś jest chętny, to może się częstować.


KLIK


 


Jeśli ktoś lubi lekkie klimaty, to zapraszam do nowego filmiku na YT.


Wspominki związane z literaturą dziecięcą przy okazji porządków w pawlaczu :)


Tak sobie marudzę przez pół godziny... Całkiem mi odbiło :/


 



 


Na koniec cięższy temat, ale muszę go poruszyć, bo to co się dzieje nie daje mi spokoju.


Dziś pod wpływem impulsu napisałam na Facebooku co myślę, tak od serca.


Skopiuję tutaj ten tekst.


 


Do artystów wszelkiej maści...

Nie, nie będę protestować.

Nie pojmie sensu protestu ktoś, kto ponad szacunek do drugiego człowieka stawia wolność słowa.

Rzeźbiarzu, malarzu, poeto, pisarzu, autorze i aktorze - tak, masz prawo stworzyć coś co zrani innego człowieka.

- "Co z tego, że moja sztuka kogoś obraża? To demokracja. Mam prawo tworzyć sztukę, która obraża!" - mówi Rodrigo Garcia.

Panie reżyserze, prawo Pan ma, ale kultury za grosz.

Dla mnie posążek Buddy, to zwykły przedmiot, ale go nie opluję, przez szacunek dla kogoś, dla kogo taki posążek jest ważny.

Do obrońców wolności słowa za wszelką cenę - a co gdybym stworzyła sztukę o Twojej córce czy synu, gdybym kogoś bliskiego Tobie splugawiła, gdyby jakaś grupa artystów taką sztukę wystawiła?
Trafiłby do Ciebie argument - przecież nie musisz tego oglądać? Siedziałbyś cicho i cieszył się, że nie widzisz, a to, że wiesz to mało ważne.

Dla wielu, tak, dla wielkiej grupy osób Jezus Chrystus jest Kimś więcej niż nawet najbliższa osoba z rodziny.

Ludzie oddawali życe swoje, poświęcali nawet życie najbliższych dla Jezusa, dla wiary.

Śmieszy Cię to artysto?

Ma prawo śmieszyć, nawet powinno śmieszyć jeśli stoisz z boku i nie "czujesz bluesa".

Dalej to już wszystko zależy od tego czy jesteś człowiekiem kulturalnym czy nie.
Czy potrafisz szanować drugiego człowieka, czy masz gdzieś co inna osoba czuje.

Wolność słowa powinna się kończyć tam gdzie staje się zwykłym chamstwem.

Artyści, możecie ranić, możecie potrząsać człowiekiem, ale jest tyle środków wyrazu, że kulturalny artysta znajdzie taki, który pozwoli mu wyrazić co myśli bez pogardy.
Można być nawet brutalnym, ale nie wolno zapomnieć o szacunku do drugiej osoby.

Sztuka, obraz, rzeźba, powiesć... która ma jedyny cel - obrazić pewną grupę ludzi, obrazić drugiego człowieka...
Czy to jest jeszcze sztuka? 

Jakoś pasuje mi tutaj wiersz Miłosza, skierowany do zupełnie innej grupy -

"Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego"

Tym razem śmiech nad wartościami, nad wiarą, nad uczuciami...

Wracając do wolności słowa, wolności wypowiedzi taki oto obrazek.

Pewien młody aktor napisał coś na swym facebookowym profilu. Użył słowa "pedały". 
Pewna dyrektorka teatru napisała coś swym facebookowym profilu. Nazwała papieża ch**em.

Obie wypowiedzi pozbawione szacunku. Słowa pozbawione szacunku (nie wnikam w treść). Treść można wyrazić na wiele sposobów.

Porównajcie sami odzew artystycznego świata na te dwie prywatne, ale wyrażone publicznie wypowiedzi. 
Kto kogo ganił, kto kogo popierał i czy ktokolwiek w tym wszystkim pomyślał o zwykłym szacunku.

Dlatego nie będę protestować. 

Nie pojmie sensu protestu ktoś, kto ponad szacunek do drugiego człowieka stawia wolność słowa.

Mówcie co Wam ślina na język przyniesie, plujcie, puszczajcie pianę z wściekłości, obrażajcie jeśli inaczej nie potraficie.

Sami sobie świadectwo wystawiacie.

Krzyczcie o wolności słowa, używajcie modnych słów - kluczy typu TOLERANCJA.

Szkoda tylko, że nie wiecie co to szacunek. 

Aha... a jeśli już Wam zabraknie artystycznych środków wyrazu, to zawsze pozostaje pokazanie gołej d***.


 


-----------------------------------------


 


Dziwny ten dzisiejszy wpis i lekki i ciężki, taki jak i ta pogoda - trochę słonka, trochę deszczu.


 


Pozdrawiam i do miłego... 

sobota, 28 czerwca 2014

Serwetka frywolna, ględzenie na YT i takie tam...

Dzieńdoberek :)


Sukienka z poprzedniego wpisu zostałą grzecznie przedłużona. Sądząc z opinii wyrażanych na facebooku to trudno powiedzieć, która wersja jest lepsza. 
Mniej więcej tyle samo osób wypowiedziało się za dłuższą co i za krótszą :)))


sukienka szydełkowa


szydełkowa sukienka


Muszę przyznać, ze bardzo polubiłam te wiatraczki :)



Serwetka.
Potrzebna była mi niewielka serwetka w kolorze bordowym.
Wzięłam więc czółenka i zaczełam wymyślać.


Z tego wymyślania powstało takie coś -


 frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


itd. rząd po rządku, aż wyszła taka-


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


Pomimo że długie łuczki nie są zbyt praktyczne, to jednakzdecydowałam się na taki eksperyment, ponieważ mam już sporo serwetek dość gęstych, grzecznych, zapikotkowanych na cacy, delikatnych.


Zawsze to coś innego.


Serwetka jest z Aidy 15 i ma 28 cm średnicy.


Całkiem ładnie prezentuje się na mojej szafce nocnej (która jest w kolorze jasnego drewna).


Po zrobieniu serwetki narysowałam schemat. 


Łoj... o ileż trudniej rysować niż machać czółenkiem. Dłużej rysowałam ten schemat niż robiłam serwetkę.


Wprowadziłam do niego kilka poprawek i jutro wrzucę go na moją stronkę, jeśli więc ktoś będzie miał ochotę, to może skorzystać.


Po zrobieniu schematu powstała... kolejna serwetka :D Tym razem żółta.
Wzór ten sam z lekkimi modyfikacjami. Dodałam też troszkę pikotków, niepotrzebnie.


Druga rodziła się tak -


 frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


frywolitkowa serwetka


Żółta serwetka jest z Aidy 20 i ma 27 cm średnicy. 


Tutaj wrzucam tylko zajawkę schematu bez podanej ilości słupków. W pełnym rozmiarze będzie gdzie indziej a na blogu jutro go podlinkuję.


scheamt serwetki


serwetki


A co z ględzeniem na YT?


Ano rozgadałam się na temat moich problemów z cerą i jak sobie z tymi problemami radzę (raz lepiej raz gorzej). 
Miałam nie robić filmików tego rodzaju, ale jedna z czytelniczek blogowych namówiła mnie (po tym jak tutaj napisałam, ze nie będę opowiadała o urodzie skoro sama urody żadnej nie mam :)), żebym jednak co nieco opowiedziała, bo może komuś coś akurat pomoże.


I takim sposobem powstał TEN FILM. Długi :(  


 


Aha, te nieszczęsne kolczyki chabrowe są już u nowej właścicielki. Widziałam nawet fotki :)


Pozdrawiam i dziękuję za wszelkie komentarze :)

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Będę truć, bo refleksje mam :)))

Skończył się maj.
Maj, słodki miesiąc pachnący bzem :)


bez


bez


Maj - miesiąc komunijny -


profitka na świecę frywolitka


profitka na świecę frywolitka


profitka na świecę frywolitka


profitka na świecę frywolitka


profitka na świecę frywolitka



grzebyk frywolitkowy komunijny


grzebyk frywolitkowy komunijny


grzebyk frywolitkowy komunijny


grzebyk frywolitkowy komunijny


grzebyk frywolitkowy komunijny


 Robiąc te wszystkie ozdoby dla dziewczynek przystępujących do Pierwszej Komunii św. tak sobie dumałam i dumałam...


Czy ten dzień był dla dzieci i ich rodzin ważny i przede wszystkim dlaczego był ważny?


Piękny strój, piękny wygląd, zastawione smakołykami (a może i alkoholem) stoły w lokalach, wielu gości i przede wszystkim wymyślne, bogate prezenty.


Czy w tym wszystkim znalazł się czas na zauważenie malutkiego białego opłatka?


Czy znalzła się wiara potrzebna do rozpoznania kto się kryje w tym białym opłatku?


Czy dzieci widzą tę wiarę u swoich rodziców? Może słyszą tylko słowa a nie widzą uczynków?


Może nawet słowa są zaprzeczeniem wiary.


Chciałabym wierzyć, że to nie tylko jakiś rytuał, nie tylko na pokaz - bo inne dzieci przystępują to moje również.


To nie miałoby sensu. 


Piękny strój, przyjęcie, goście, prezenty - nie są ważne. Ten dzień nic nie straciłby na ważności bez tego wszystkiego. Ten dzień jest ważny z zupełnie innego powodu. 
Ten powód powinni dzieciom objaśnić przede wszystkim rodzice a dopiero potem ksiądz czy katechetka.
Gdy w domu brak żywej wiary, to dziecko niczego nie zrozumie, choćby ksiądz czy katechetka tłumaczyli najlepiej jak potrafią. Gdy rodzice wiarą się nie dzielą, to z tego dnia dzieci zapamiętają jedynie prezenty, gości i ogólne zamieszanie. 


Przyjęcie z prezentami można zrobić tydzień, dwa tygodnie przed samą uroczystością lub po niej. Wtedy nic ani dziecka ani rodziców nie będzie rozpraszało, nic nie przeszkodzi w skupieniu się na tym Kimś najważniejszym.


Jeśli dla Ciebie ten mały biały opłatek, to wyłącznie mały biały opłatek, jeśli wkurza Cię to całe zamieszanie komunijne, to odpuść. Nie krzywdź dziecka, nie mieszaj mu w głowie. 
Dorośnie - samo zdecyduje czy wybiera wiarę, czy chce przystępować do sakramentów, czy nie. 


O milcząca Hostio biała,
na kolanach wielbię Cię,
Tyś tak biedna, taka mała,
a w Twym cieniu kryje się,


Ten, co rządzi całym światem,
Bóg wszechmocny - Stwórca nasz,
Przed którego majestatem
Aniołowie kryją twarz. 

-------------------------------------------


Maj się skończył a refleksji masa pozostała.


Generał umarł. Ludzi podzielił. 


Kochani politycy co jak co, ale pokory, skromności, pracowitości moglibyście się od tego człowieka nauczyć.


Decyzje trudne, czasy trudne, wybory takie, że za żadne skarby bym się nie zamieniła.


Jednak nigdy nie usłyszałam z Jego ust słów mieszających kogokolwiek z błotem, zwalania winy na innych. 


Nic mnie tak nie zraża do polityków jak docinki pod adresem inaczej myślących kolegów po fachu. Jad, przekąs, obrażanie, wyzwiska, lekceważenie. 


Ktoś kto stosuje takie chwyty jest u mnie od razu przekreślony. Niezależnie czy z prawicy czy z lewicy czy ze środka...


Kultura przede wszystkim.


Generał miał kulturę. 


Jak każdy człowiek podejmował decyzje i słuszne i nie słuszne. Brał za nie zawsze odpowiedzialność. Postępował zgodnie z własnym sumieniem. 


Wiem jaka była sytuacja przed samym stanem wojennym. Wiem co się działo tuż za naszą granicą, tylko krok dzielił nas od wielkiej tragedii. 


Być może gdy rani obcy to boli mniej niż gdy rani swój.


Jakby nie oceniać tego człowieka i jego decyzji, to z pewnością - kulturalny człowiek zamilknie przy trumnie!


Choćby ze względu na rodzinę.


Pogrzeb to nie miejsce ani nie czas na protesty i wyzwiska.


Umarł człowiek, obcy mi światopoglądowo, jednak za wiele go szanuję. Za to że brał odpowiedzialność za swoje czyny, że był pracowity, skromny i przede wszystkim pełen kultury.


Teraz Bóg go będzie sądził. Zna jego serce i wie co nim kierowało przy podejmowaniu decyzji takich a nie innych.


Historia też osądzi, ale z historią to róznie bywa. Sądzi tak jak sądzą ci, którzy akurat w danej chwili mają głos.


Marzy mi się, że kiedyś wreszcie będziemy potrafili rozmawiać ze sobą kulturalnie. Bez docinków, bez obrażania. 


Czytając wszelkie komentarze jakie pojawiają się w necie można się załamać.


Kultura wypowiedzi, szacunek dla rozmówcy... gdzież to się podziało?


---------------------------


Sumienie... ważna rzecz.


Ja myślałam, że dla wierzącego dekalog zawsze stoi na pierwszym miejscu. 


Skoro wierzę w Boga, to nie ma nikogo kto stałby ponad Nim.


Skoro wierzę w Boga, to żadne prawo nie jest ponad Jego prawem.


Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu to wtedy wszystko inne jest na swoim miejscu. 


Dla wierzącego tak powinno być.


Prawo ustanowione przez człowieka nie zagłuszy prawa Boskiego, jeśli jestem wierzącym człowiekiem.


Po co więc podpisywanie jakichkolwiek oświadczeń, deklaracji?


Jestem wierzący, nie będę zabijał i nikt nie ma prawa mnie do tego zmusić. Raczej własne życie oddam niż komuś je odbiorę. Chyba, że broniąc czyjeś życie (napaść, wojna, choroba matki - ciąża zagrażająca życiu). To już są trudne wybory.


Człowiek sumienia pozostanie człowiekiem sumienia niezależnie od tego jaki zawód będzie wykonywał.


Sędzia. Czy prawo jest dla człowieka czy człowiek dla prawa?


Czy prawo ma bronić człowieka i służyć jego dobru?


Jakie dobro wyniknie ze skazania chorego człowieka, który ukradł batonika?


Jakie dobro dla społeczeństwa wyniknie ze skazania tego, kto wpłacił kaucje za tego "złodzieja".


Przed czym nas - społeczeństwo - ten wyrok obronił? Przed jaki złem?


Czy człowiek sumienia uznałby szefa więzienia za winnego czy raczej pochwaliłby go za to co zrobił?


Idąc do lekarza oczekuję, że będzie uprzejmy, kulturalny, że zrobi wszystko co potrafi aby mnie wyleczyć, że będzie szczery, że mnie nie dobije z litości - nawet, gdy będę o to prosiła, a jedynie pomoże łatwiej przejść przez cierpienie. Chcę wierzyć, ze nie pobierze mi żadnych organów na żywca, stwierdzając pochopnie zgon, że nie wszczepi mi zadnych organów od kogoś kto być może nie całkiem umarł. Chcę wierzyć, że nie zapisze mi leków tylko dlatego, że jakaś firma farmaceutyczna sobie tego życzy. Chcę wierzyć, że nie będzie testował na mnie leków bez mojej wiedzy i zgody i chcę wierzyć, ze nie sprzeda mojej skóry do zaprzyjaźnionego zakładu pogrzebowego.


Policjant, nauczyciel, rodzic, polityk, lekarz i każdy inny. 


Chcę wierzyć, że kazdy wykonuje swoją pracę najlepiej jak potrafi, uczciwie i traktuje drugiego jak kogoś z najbliższej rodziny.


-----------------------------------------


 


Rozpisałam się strasznie a to tylko mała część refleksji, które mi się po głowie telepią.


Po tym co napisałam oberwę od wszystkich, bo naraziłam się wielu. Trudno. 


Szanując zdanie innych, nie mam zamiaru kryć się z moim własnym.


------------------------------------


Nowych robótek niewiele.


Taki maluszek - frywolitkowy wisiorek


frywolitkowy wisiorek


frywolitka


wisiorek frywolitkowy


Aktualnie w bólach powstaje sukienka. Zaczęta dawno, ale przez wszystkie komunijne rzeczy długo leżała w poczekalni -


sukienka


sukienka


sukienka


Zmykam... nie bijcie, bo i tak ledwie dycham :) Ostatnio znowu gorzej, ale to moze ta huśtawka pogodowa się przyczyniła.


Pozdrawiam cieplutko wszystkich zaglądających tutaj. Zarówno tych myślącyc podobnie jak i tych, którzy mają inne zdanie.


Do miłego...


Aha - gdyby ktoś nie wiedział jak łączyć szydełkiem te elementy, to krzyczcie - pokażę.