Obserwatorzy

piątek, 11 listopada 2011

Krzyż

Dzisiaj mam niewiele do pokazania, zaległe dwa krzyżyki i świeżynkę - bransoletkę.


Poza tym szaleję, znaczy robię szalik. Jak zrobię, to pokażę. Taki zwyczajny będzie. 


Bransoletka z drutu (dotarła przesyłka drucikowa, o której pisałam w poprzednim wpisie).


Pomysł własny -


bransoletka wire wrapping


bransoletka wire wrapping


bransoletka wire wrapping


bransoletka wire wrapping


bransoletka wire wrapping


bransoletka wire wrapping


bransoletka wire wrapping


bransoletka wire wrapping


bransoletka wire wrapping


bransoletka wire wrapping


bransoletka wire wrapping


bransoletka wire wrapping


W bransoletce siedzą dwa motylki, które przyfrunęły gratisowo razem z drucikami. Gratisików było więcej :)


Zakupy robiłam u tego sprzedawcy na Allegro


Krzyżyki powstały pod wpływem chwili.


Krzyżyk z drutu - chyba poznacie wzór.


 Tak, to mniej więcej taki jak w bransoletkach, które ostatnio robiłam :) 


krzyż wire wrapping


krzyż wire wrapping


Krzyżyk z koralików-


krzyż wire wrapping


 


 Tyle złego się dzieje wokół, tyle spraw w ojczyźnie wymaga naprawy, tymczasem zamiast walki z tym co chore, toczą się bezsensowne boje o Krzyż.


Polska - kraj ochrzczony przed wiekami. Symbolem chrześcijaństwa jest krzyż.


Jest to symbol dla Chrześcijan.  


Dla niewierzących, jest to nie znacząca NIC ozdoba, ot kawałek drewna, czy innego materiału. 


W jaki sposób niewierzącego może obrażać coś, co dla niego nie ma żadnego znaczenia?


Na ścianie może wisieć obraz, może być brzydki, ładny, niesmaczny, wspaniały, jednak jeśli nie wyśmiewa czyichś uczuć, to chyba nikt przy zdrowych zmysłach by z taką ozdobą na ścianie nie walczył tak zażarcie.


Dla niechrześcijanina wszystko jedno czy to krzyż, czy obraz, czy kwietnik z paprotką, coś wisi i już. Ani grzać nie powinno ani ziębić.


Skąd ta wrogość?


Inna sprawa. Dla Chrześcijan Krzyż jest symbolem. Jest ważny. Powinien być tam, gdzie nie będzie obrażany, profanowany.


Jestem za Krzyżem w naszym Sejmie, jednak nie chcę, żeby był opluwany. Nie chcę żeby w Jego obecności uchwalano głupie czy szkodliwe czy krzywdzące ustawy.


Tyle spraw złych i... cisza. Jeden malutki krzyż na ścianie i wrzask na całą Polskę...


Panowie i panie, spójrzcie jak wygląda leczenie w naszym kraju- to taki pierwszy z brzegu przykład...


Tyle problemów do rozwiązania.


Uszanujcie, że jesteście dziećmi kraju mającego chrzest, uszanujcie tych, dla których Krzyż jest ważny, przecież dla Was to tylko "coś" na ścianie, coś ponoć bez znaczenia.


Zajmijcie się biedą, bezrobociem, chorymi, szkolnictwem... tylko mądrze się zajmijcie.


Wspólnie pracujcie dla dobra wszystkich Polaków. Każdego traktujcie jak ojca, matkę, brata, córkę.  


Wspólnie pracujMY! Wszyscy. 


Bez krętactwa, oszustw.


Piekarzu - rób taki chleb, żeby był i zdrowy i smaczny, taki jakim chciałbyś nakarmić własne dziecko.


Lekarzu - pochyl się nad tym staruszkiem jak nad własnym ojcem, nie patrz, że biedny, czy może brzydko pachnie. Dotknij go - on nie gryzie. Brzydzisz się? Dlaczego zostałeś lekarzem???


Księże - bądź przykładem. Samo kazanie, nawet najlepsze, to za mało.


Polityku, bądź mądry, nie tylko, gdy chcesz wygrać wybory. Nie obiecuj, działaj. 


 


Jeszcze taki tekścik dorzucę, ma już parę latek, ale daje do myślenia -


 


"Po katastrofie terrorystycznej w USA 11.09.2001,
córka Billy Grahama w wywiadzie TV na pytanie:


"Jak Bóg mógł pozwolić na coś takiego?"



Odpowiedziała: Jestem przekonana, że Bóg jest do głębi zasmucony z tego powodu, podobnie jak i my, ale od wielu już lat mówimy Bogu, żeby wyniósł się z naszych szkół, z naszych rządów oraz z naszego życia, a ponieważ jest dżentelmenem, jestem przekonana, że w milczeniu wycofał się.

Jak możemy się spodziewać, że Bóg udzieli nam swojego błogosławieństwa i ochroni nas, skoro my żądamy, aby On zostawił nas w spokoju?

Zobaczmy - myślę, że zaczęło się to wówczas, kiedy Madeline Murray O'Hare (została zamordowana, niedawno znaleziono jej ciało) narzekała nie chcąc żadnych modlitw w naszych szkołach, a my powiedzieliśmy OK. Potem ktoś powiedział, żeby lepiej nie czytali Biblii w szkole... Biblii, która mówi: nie zabijaj, nie kradnij, kochaj swego bliźniego jak siebie samego. A my powiedzieliśmy OK.

Następnie dr Benjamin Spock powiedział, że nie powinniśmy dawać klapsa dzieciom, kiedy się źle zachowują, ponieważ ich małe osobowości się zniekształcają i możemy zniszczyć u nich szacunek do samych siebie (syn dr. Spock'a popełnił samobójstwo).

A my powiedzieliśmy, że ekspert powinien wiedzieć o czym mówi. Dlatego powiedzieliśmy OK. Po czym ktoś powiedział, że lepiej by było, aby nauczyciele i wychowawcy nie karali naszych dzieci, kiedy się źle zachowują. Dyrektorzy szkół powiedzieli, że lepiej by było. aby żaden pracownik tej szkoły nie dotykał uczniów, kiedy się źle zachowują, ponieważ nie chcemy złej opinii i z pewnością nie chcemy być zaskarżeni do sądu /istnieje ogromna różnica między karaniem i dotykaniem, biciem, upokarzaniem, kopaniem itd./. A my powiedzieliśmy OK.

Następnie ktoś powiedział - pozwólmy naszym córkom na aborcję - jeśli chcą. Nawet nie muszą o tym mówić swoim rodzicom. A my powiedzieliśmy OK.

Po czym ktoś mądry z rady szkoły powiedział; ponieważ chłopcy i tak będą chłopcami, więc i tak będą to robić, dajmy naszym synom tyle kondomów, ile chcą aby mogli zażywać tyle radości ile chcą, a my nie będziemy musieli mówić ich rodzicom, że otrzymują je w szkole. A my powiedzieliśmy OK. Po czym niektórzy z wyższych wybranych urzędników powiedzieli, że to nieważne, co robimy prywatnie, dopóki wykonujemy naszą pracę?...

Zgadzając się z nimi. powiedzieliśmy, że nie obchodzi mnie to, co ktoś, łącznie z prezydentem, robi prywatnie, dopóki ja mam pracę, a ekonomia jest dobra. Po czym ktoś powiedział - drukujmy czasopisma że zdjęciami nagich kobiet i nazwijmy to zdrowym, trzeźwym podziwem dla piękna kobiecego ciała. A my powiedzieliśmy OK.

Po czym ktoś inny poszedł o krok dalej z tym podziwem i opublikował zdjęcia nagich dzieci, a następnie jeszcze jeden krok dalej i udostępnił je w Internecie. A my powiedzieliśmy - OK, są upoważnieni do swobodnego wyrażania. Po czym przemysł rozrywkowy rozpoczął produkcję widowisk TV i filmów promujących przemoc, profanacje, zakazany seks. Rozpoczął nagrania muzyki zachęcającej do gwałtu, narkotyków. zabójstwa, samobójstwa oraz satanistycznej. My powiedzieliśmy, że to tylko rozrywka. to nie ma żadnych szkodliwych skutków, w każdym razie nikt nie traktował tego poważnie, więc idziemy do przodu. Teraz nasze dzieci nie mają sumienia, dlaczego nie wiedzą, co jest dobre, a co złe, i dlaczego nie martwi ich zabijanie obcych, kolegów z klasy oraz samych siebie. Prawdopodobnie, gdybyśmy o tym długo i wystarczająco mocno myśleli, moglibyśmy zgadnąć. Ja myślę, że ma to wiele wspólnego z tym, że...


"ZBIERAMY TO, CO ZASIALIŚMY"


 

sobota, 5 listopada 2011

Maranciaki szalone :)

Druciki mi się skończyły. Jakiś czas temu zamówiłam, oczywiście przy okazji drucików zamówiłam też trochę koralików. Zapłaciłam. Kilka dni temu telefon - bardzo przepraszam, ale zamiast drutu 0,8mm przysłali nam drut 1,5mm. Czy wysłać pozostałe zamówione rzeczy a potem drucik 0,8mm? Odpowiedziałam, że poczekam, przecież nie pali mi się :)


Miła Pani powiedziała, że przesyłkę odprawi do mnie w czwartek i że doda dla mnie jakiś gratisik.


Wczoraj był piątek. Ciemno już było gdy zadzwonił ktoś do furtki i rozszczekała się Cola.


Mama wyszła i wróciła z ogromną paką.


Trochę mnie zatkało. Kilka drucików i troszkę koralików? Do paki zmieściło by się kilka kotów porządnie upasionych.


Nie spojrzałam na nadawcę, tylko dalej dumam - rozumiem gratisik... ale CO TA KOBIETA mi do TAKIEJ paki wsadziła???


Mamatata stoją obok i dumają - CO ONA ZNOWU kupiła???


W końcu rzuciliśmy się na paczkę. Otwieramy a w środku - pełno pakunków, pakuneczków, kopert wielkich, mniejszych i średnich.


Olśniło mnie nagle - wymianka na forum. Znowu te szalone Maranciaki zmówiły się po cichu i podesłały mi prezenty- niespodzianki.


Faktycznie... Zaszokowana, oglądałam z rozdziawioną buzią. Mamatata też. Kizia i Dyzio - też.


 A było co oglądać. Dziś nadal oglądam, pałaszuję (bo i smakołyków pełno), popijam (a jak :))) i wącham, bo zapach cudny, głównie różany, ale nie tylko.


Cóż ja będę opowiadać, sami zobaczcie.


Szkoda, ze zapachu wkleić nie mogę :(


 prezent


prezent


prezent


prezent


prezent


prezent


prezent


prezent


prezent


prezent


prezent


prezent


prezent


prezent


prezent


prezent


prezent


prezent


Dziewczyny drogie - nie wiem jak dziękować. Zwyczajnie powiem - dziękuję z całego serducha.


Wszystkie prace śliczne i takie serdeczne. Ogromnie dziękuję :)


 


Ja zrobiłam tylko dwa drobiazgi ostatnio, ale pokażę w kolejnym wpisie.


Cieszę się ogromnie, że znalazłam troszkę sił, żeby się dotelepać na badania. Jeszcze tylko świeże badania krwi i umówienie terminu na operację. Choć są przeciwskazania do narkozy, jednak nie można już dłużej zwlekać z zabiegiem.


Kamień w lewej nerce ma 22 mm i siedzi w brzydkim miejscu. Poza tym wyszło jeszcze coś dziwnego na rtg, gdzieś po prawej stronie, ale póki co nie wiadomo co to jest. Wygląda jak złóg, jednak w dziwnym miescu. Trzeba sprawdzić.


Mniejsza z tym, w tej chwili ważna jest radocha z podarków :) 

wtorek, 1 listopada 2011

Kulki, wężyki itp...

Dostałam odpowiedź od sprzedawcy, że nie mają takiego kręciołka do drutu i że nie wie gdzie to można dostać. Podesłałam jeszcze link do filmu na YT (link, który podałam w komentarzach do poprzedniego wpisu), jednak pan odpisał, że nie zna takiego urządzenia.


Ostatnio popełniłam -


kolczyki wire wrapping


kolczyki wire wrapping


kolczyki wire wrapping


kolczyki wire wrapping


kolczyki wire wrapping


To coś pod bransoletką, to nie granat w przyodziewku koralikowym ;)


kolczyki wire wrapping


wisior z koralików


kolczyki wire wrapping


kolczyki wire wrapping


kolczyki wire wrapping


kolczyki wire wrapping


kolczyki wire wrapping


bransoletka z koralików


bransoletka z koralików


bransoletka z koralików


bransoletka z koralików


bransoletka z koralików


bransoletka z koralików


bransoletka z koralików


bransoletka z koralików


bransoletka z koralików


Powyższy wężyk ma ciekawy wzór, oczywiście - na fotkach trudno się domyślić o co w tym wzorze chodzi :(


Kuleczki - jeszcze bez przydziału, jeszcze nie mam na nie pomysłu :)


kulki z koralików 


Pozdrawiam WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH w ten radosny dla nich dzień i proszę o opiekę, wstawiennictwo i pomoc :)


Prawdopodobnie każdy z nas miał w swojej rodzinie lub wśród znajomych kogoś, kto zasługuje na to miano. 


O tych naszych bliskich, którzy być może potrzebują naszej pomocy po tamtej stronie, pamiętajmy jutro (i nie tylko jutro...). 


Dobry Jezu, a nasz Panie, daj im wieczne spoczywanie, wieczną radość, wieczne szczęście... przytul ich mocno, wszystkich.


Kilka dni temu przeglądałam stare papiery mojego dziadka.


Znalazłam kalendarzyk z 1939 roku. Początkowe wpisy przy różnych datach, sprawy do załatwienia, spotkania, ot zwyczajne życie.


Dalej ołóweczkiem krzywo spis różnych miast... kolejne stacje, nazwy wypatrzone przez szpary w deskach bydlęcych wagonów, gdy dziadek dostał się do rosyjskiej niewoli 17. września.


Ledwie można odczytać, kilka stacji nie do odczytania.


Gorki - tam ich spędzili w jakiejś cerkwi przerobionej na magazyn... głód, zimno... 


Na szczęście dziadek nie był oficerem. Nie trafił do Katynia.


Była wymiana, pakt Ribbentrop- Mołotow i dziadek prosto z Rosji został przetransportowany do stalagu w Niemczech.


Wieczne odpoczywanie racz mojemu dziadkowi dać Panie...


Papiery babci, też są. Znowu kartka.  Nazwy miast zapisane cyrylicą. Najpierw te po Rosyjskiej stronie, potem nasze, dziwnie wyglądające tak zapisane bukwami, potem niemieckie... Trasa podobna do tej dziadkowej, tyle tylko, że w odwrotnym kierunku.


Babcia urodzona na Ukrainie, jej mama - Polka - zmarła przy porodzie. Ojciec, oddał córkę, bo zostawił sobie dwóch synów.


Babcia trafiła bardzo dobrze, do jakiejś polskiej arystokratki.


Rok 1917, babcia miała dwa latka, wiadomo co się zdarzyło - rewolucja. Opiekunka babci musiała uciekać.


Babcia trafiła gdzieś na ukraińską wieś, była okropnie traktowana. Jako trzylatka pasła krowy.


W końcu jakiś daleki krewny się dowiedział, zlitował się i przygarnął babcię do swojego domu w Kijowie. Ciasno było, warunki ciężkie, dużo dzieci. Jednak babcia była szczęśliwa.


Wojna. Syn z rodziny, która się babcią zaopiekowała, miał być wywieziony do Niemiec na roboty. Babcia, w podzęce za opiekę, sama dobrowolnie zgłosiła się jechać do Niemiec w zamian za tego chłopaka. 


Pojechała. W Niemczech było ciężko, bardzo.


Tam spotkali się - babcia i dziadek.


W 44 roku urodził im się synek. Niemka, która odebrała poród - udusiła dziecko od razu.


Rok później urodziła się moja mama, w Magdeburgu. Do tej pory mamy karteczkę, którą do swojej mamy wysłał mój dziadek, żeby powiadomić o narodzeniu dziecka. 


Napisał, że przyszła na świat podczas... (tak kropeczki, bo słowa - bombardowanie - nie mógł napisać).


 Dziadek i babcia, bardzo zdolni w wielu dziedzinach a przecież babcia nie chodziła do żadnej szkoły nigdy, a dziadek tylko przez dwa lata. 


Jednak dziadek potrafił najtrudniejsze zadania matematyczne obliczać piorunem. W głowie, raz dwa i podawał gotowy wynik. Babcia znała kilka języków - wystarczyło, że usłyszała parę zdań w obcym języku a już mówiła jak swoim :)


Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie... i małemu Leszkowi, któremu nie dane było przeżyć ani dnia...


Po wieeelu latach babcia pojechała do Niemiec, tam gdzie pracowała. Znalazła małą mogiłkę. Dobrzy ludzie, wiedzieli, co to za dziecko, pamietali moich dziadków, dobrze ich wspominali i grobem się zajęli. Ich syn zginął na terenie Polski, mieli nadzieję, ze tutaj ktoś się jego grobem zajmie...


 


ojjjj... daleko odbiegłam myślami od koralikó i drucików :(