Obserwatorzy

piątek, 28 czerwca 2013

Nowa sukienka i zaległości.

Osoby, które śledzą moje wpisy na facebooku, widziały jak się rodziła. Kwadrat po kwadracie, uparcie. Wczoraj ją skończyłam i byłabym zadowolona, gdyby nie to, że ostatnio przybyło mi sporo kilogramów i zamiast fajnej sukienki, to te kilogramy - głównie na brzuszku - rzucają się w ślipia :(
Wybrałam fotki bardziej strawne, na których urojona ciąża jest mniej widoczna.

Halka jest za krótka, dopiero na zdjęciach to widzę, ale to nie problem, bo ma regulowane ramiączka, więc mogę ją trochę opuścić. Jutro zrobię też przymiarkę z czarną halką.

Nie wiem skąd wzięłam cierpliwość na tyle kwadracików :)))

sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów


sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów


sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów


sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów


sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów


sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów


sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów


a tak się rodziła


sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów


sukienka szydełkowa z kwadratowych elementów


Nie, to nie jest frywolitka :)


Szydełko 1 mm, 1,2 mm, 1,5 mm oraz 2 mm.
Kordonek - Maxi metallic.


Zrobiłam też bluzeczkę powtórkę, prawie identyczną już kiedyś robiłam.


bluzka szydełkowa


bluzka szydełkowa


bluzka szydełkowa


bluzka szydełkowa


bluzka szydełkowa


i jeszcze drobiazgi


frywolitka kolczyki


kolczyki frywolitkowe


kolczyki koraliki


frywolitka


biżuteria frywolitkowa


biżuteria frywolitkowa


frywolitki


frywolitka


frywolitka


frywolitka


frywolitka


frywolitka


Na koniec coś ładnego wreszcie. Skierka. Przedwczoraj miała sterylizację, fotkę cyknęłam wczoraj.


skierka


Miał być koniec, ale jeszcze pokażę jak sobie troszkę ćwiczę :))


rowerek


Niestety na normalnym rowerku już nie pojadę, zawroty i wzrok dziurawy (ubytki w polu widzenia), a jeździło się, oj, jeździło - oto dowód ;)


rower


Pozdrawiam wszystkich cieplutko i dziękuję za zaglądanie i za komentarze :) 


 

środa, 22 maja 2013

Frywolnie

No ładnie, blog zaniedbany i opuszczony. Gdyby nie komentarze, to pokryłyby go pajęczyny.


Dziękuję za miłe komentarze i za odwiedziny.


Rękoczyny moje raczej skromne. Powstały jeszcze wianki i dwie torebki komunijne i komplecik do chrztu, ale już tego nie pokażę. Do przyszłego roku obiecuję nie pokazać ani pół wianka :)


W sumie wyplątałam 5 torebek i przyznam szczerze, że mi się przejadły. 


Postanowiłam zerwać z białą nitką na jakiś czas i tak zrywałam, że ulęgło się jeszcze takie ślubne komplecisko -


komplet biżuterii frywolitkowej


komplet biżuterii frywolitkowej


komplet biżuterii frywolitkowej


komplet biżuterii frywolitkowej


komplet biżuterii frywolitkowej


Troszkę zieleni osłodziło mi tę biel :)


No dobrze, były też inne kolory, ale malutko -


naszyjnik frywolitkowy


frywolitka


kolczyki frywolitkowe


zawieszka frywolitkowa


Chcąc wykorzystać resztkę białej Aidy z czółenek zrobiłam eksperyment i wyszły upiorne gniotki. Chciałam je nawet pociąć, ale ostatecznie życie darowałam i mam takie oto kolczyki -


kolczyki frywolitkowe


Chciałam się zrehabilitować i zrobić drugie, ładniejsze, ale na czółenkach tym razem nici zostało za mało. Aidę już zdążyłam schować w czeluściach szafki a pod ręką miałam tylko cieńszą nitkę - Altin Basak Klasik 50. Nawinęłam ją na czółenko i stwierdziłam, że skoro tyle mam tej nici na czółenku to zrobię... serwetkę, na którą od dawna chorowałam :D

Tym sposobem powstałą taka oto serwetka -


serwetka frywolitkowa


serwetka frywolitkowa


serwetka frywolitkowa


serwetka frywolitkowa


serwetka frywolitkowa


serwetka frywolitkowa


Serwetka nawet mi się podoba :) 
Ma 40 cm średnicy i tu pojawia się problem - na moją nocną szafkę za duża na stół za mała...

Może ją sprzedam, może komuś podaruję, zobaczę.


Jednak nawet najpiękniesza serwetka nie przebije tego, co miałam pod moim oknem, a czego niestety już nie ma -


tulipany


Od zimy pod furtkę przyłazi nam stadko dzików. Wcześniej był wielki dzik, locha i podrostki a teraz wielki dzik, wielka locha i chyba z dziesięć maluszków. Nie wiem jak często się lochy kocą znaczy ... proszą, czy to kolejne dzieci tej samej lochy, czy może inna rodzinka nas nawiedza. Początkowo przychodziły późnym wieczorem i w nocy a teraz w dzień.
Serce się kraje i chcielibyśmy im choć trochę jabłek czy czegoś podrzucić, ale nie mozemy, bo się od nas nie odczepią. Już stado kotów pomagamy dożywić, jeszcze nam stado świń potrzebne.


Jakiś facet miał postawiony samochód koło naszego ogrodzenia, po jakimś czasie wraca do auta a tu naprzeciw niego, tak ze dwa metry przed nim wielgachny dzik, facet stanął jak wryty a potem... kroczek w tył, drugi kroczek w tył i... galop po schodach do góry :) 

Jak znam życie to następny wpis będzie z fotkami typu - maranta w wyrku pod stadem wieprzków i w otoczeniu kotów :D

A może by tak... świniobicie... :P 


 


 


... żartuję przecież ;)

macie kwiatka na zgodę (dla miłośnikó zwierząt) -



 

czwartek, 11 kwietnia 2013

Zamotki i bluzeczka

Dziękuję wszystkim za życzenia. 


Tradycyjnie święta minęły u nas w oparach grypopochodnej zarazy. 


Tym razem rodzice chorowali i do tej pory słabi bardzo a ja starałam się izolować jak mogłam.
Kilka razy czułam, że chyba polegnę, bo gardło zaczynało boleć, no ale jakoś się udało i nie złapałam wirucha.


Dzisiaj rodzice pierwszy raz wyszli na pocztę a tam tłumy ludzi i pełno kaszlących, mam nadzieję, że niczego nowego nie podłapali :(


Ja niestety z domu się nie ruszam. Nie czuję się pewnie.
Powinnam zrobić znowu rezonans głowy, neurolog dałby skierowanie, ale i tak nie mogę mieć badania z kontrastem, więc niezbyt dokładne by było.

Kiedyś lekarze kazali mi polubić chorobę, nie polubiłam, ale przyjęłam do wiadomości, że już tak będzie raz ciut lepiej, raz ciut gorzej, ale dobrze, to raczej nie.


Póki byłam młoda wierzyłam, że jednak z tego wyjdę, no ale teraz...


Najgorsze, że po każdym pogorszeniu coś się przykleja już na stałe. 


Mniejsza z tym, ważne, że dłubać jeszcze mogę :)
Zdarzają się dni, że nie mogę, ale jak mogę, to dłubię i już :)


Wianuszków już nie pokazuję.


Dzisiaj będzie bardziej kolorowo.


Zamotki zrobione na podstawie tego -  KLIK


zamotek szalik naszyjnik


zamotek szalik naszyjnik


zamotek szalik naszyjnik


zamotek szalik naszyjnik


Kolejny szaliczko - naszyjniczkowy zamotek jest bardziej bałaganiarski, bo to i włóczka melanżowa i oprócz kółeczek robiłam też bąbelki miejscami.


zamotek szalik naszyjnik


zamotek szalik naszyjnik


zamotek szalik naszyjnik


Bardzo lubię robić te kółeczka :)
Kiedyś gdzie tylko mogłam to pchałam kółeczka :)))

Pamiętam jak kiedyś z resztek materiału uszyłam sobie bluzeczkę i też wokół dekoltu obleciałam kółkami -


 bluzka


kółka


A i w tej bluzce dziwaczce też kółeczka się znalazły -


bluzka


bluzka


Wracając do zamotków, to ten ostatni zrobiłam do bluzeczki -


bluzka


Bluzeczka powstała z podarowanej włoczki, nie mam więc pojęcia co to jest. Podejrzewam akryl plus coś.


Włóczka cieniutka. Robiłam na przemian - 6 rzędów na drutach 2 mm i dwa rzędy drutami 10 mm.


bluzka


bluzka


bluzka


bluzka


bluzka


bluzka


Co by tu jeszcze...


Kolczyki koralikowe do pokazywanej już kiedyś bransoletki -


bransoletka kolczyki koraliki


kolczyki


Mam nadzieję, że nie zanudziłam za bardzo :)))


Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę wiosny i żadnych wiruchów.