Obserwatorzy

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Same kolczyki, no prawie :)

Komentarze przemiłe, dziękuję pięknie. 


Żeby nie zapomnieć, zacznę od namiarów na schemat, o który prosiła Selene


KLIK 1 
KLIK 2


Robótek malutko powstało, w sumie to wyłącznie kolczyki, ale za to balkon i okno i drzwi zdrapane i pomalowane.


Teraz trzeci dzień walczę z zapaleniem spojówek, nie wiem, może opary farby olejnej, może rozpuszczalnika, a może czymś sobie ślipia zatarłam.


Balkon prawie odrapany (tuż przed finiszem) wyglądał tak -


balkon


Po pracy chciałam sobie chwilkę odpocząć, wyniosłam leżaczek i wróciłam na chwilę do domu po robótkę.


Niestety, w tym czasie na leżaczku...
... no znaczy, po powrocie na balkon zastałam na leżaku futrzany napis access denied!


balkon i kizia


Chyba się oflaguję i głodówkę rozpocznę :( Pod drzwiami wyjściowymi mam często tak-


koty


Wracając do kolczyków -


kolczyki


kolczyki frywolitkowe


kolczyki frywolitkowe


kolczyki frywolitkowe


kolczyki frywolitkowe


kolczyki frywolitkowe


kolczyki frywolitkowe


kolczyki frywolitkowe


i jeszcze zawieszka dorobiona do kompletu, który pokazywałam w poprzednim wpisie :)


zawieszka, naszyjnik


 


A teraz praca mojej Mamy, obraz dość spory, haft krzyżykowy. Miałam problem ze zdjęciem, bo w szybie odbija się  cały świat. Na dodatek obok stoi przeszklona biblioteczka, więc powstają dziwne refleksy świetlne :(


haft krzyżykowy


obraz Matka Boska


obraz xxx


obraz krzyżykowy


 


Na Maranciakach zapraszamy do zabawy, tym razem wymianka na pożegnanie lata.


Szczegóły można znaleźć TUTAJ


 

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Druty, czółenka...

Tradycyjnie zaczynam wpis od podziękowań za wszystkie wpisy pod poprzednią notatką :)


Co do tych bucików - to czysty przypadek, że tak się dopasowały kolorystycznie do bluzki. Bluzkę robiłam z resztek a później zajrzałam do szafy w poszukiwaniu jakichś odpowiednich butów i trafiłam na te - oczywiście made in China ;) -  sama się zdziwiłam, że mają identyczne kolory jak bluzka :)


 


Dzisiaj pokażę nową bluzeczkę i troszkę frywolitkowych zaległości.


Wczoraj skończyłam różowego cukierasa. Dzisiaj była przymiarka. 


Nie jestem z niej zadowolona. Włóczka nieodpowiednia do tego modelu, ale jedynie Gucia miałam w domu w odpowiedniej ilości, poza tym mam pełno włóczek, ale same resztówki.


Tak więc Gucio, druty 3,5mm.


Nie jestem zadowolona, bo... dzisiaj nie mam humoru, źle się czuję i nic mi się nie podoba, ot co :(


Od kilku dni usiłuję doprowadzić do porządku mój balkon i okno balkonowe, odrapać ze starej farby olejnej i pomalować.


Zaczęłam drapanie z zapałem, choć jeszcze jestem słaba i nie w formie, ale chęci były.


Na drugi dzień wysiadła mi ręka, boli do tej pory. Nie mięsnie, tylko jakiś nerwoból.


Zlekceważyłam to i w sobotę dalej wzięłam się do roboty. Zmęczyłam się porządnie, bo na tym balkonie to istna patelnia - południowa strona.


Wróciłam do domu, wzięłam się za bluzeczkę a za chwilę łup... pełno kolorów przed ślipiami, jakieś błyskawice i po chwili przestałam widzieć połowicznie, potem centralnie. Aura migrenowa. Trzymało około godziny. Dziwne, ale ból głowy po tym się nie pojawił. 


Tylko, że od soboty czuję się okropnie, widzę gorzej, w głowie się mąci jakoś, nudności.


Balkon niedodrapany :(


Jestem zła na siebie i smutno mi. Te choróbska się nie odczepią. Najgorsze, że gdy migreny wracają, to przeważnie męczą co kilka dni przez kilka miesięcy. Może tym razem tak nie będzie. Poza tym te migreny są tak atrakcyjne, że nigdy nie wiem, czy to tylko to, czy może jakiś wylew się szykuje. Po jednej migrenie ocznej, dwa lata temu, miałam przez około pół godziny problemy z pamięcią - wszystko wokół znane, tylko wszelkie nazwy przedmiotów mi ze łba wywiało. Koszmar.


No dobrze, bluzka wygląda tak -


bluzeczka


bluzeczka


bluzeczka


Powyżej widać niedoskrobany balkon :(


bluzeczka


bluzeczka


bluzeczka


bluzeczka


bluzeczka


Głowę na większości fotek skasowałam, bo wyglądam jakbym się zastanawiała czy żyć dalej, czy sobie odpuścić :)))


Teraz frywolitkowe zaległosci.


Komplety ślubne - jeden ze Swarovskim.


biżuteria ślubna


biżuteria ślubna


biżuteria ślubna


biżuteria ślubna


biżuteria ślubna


biżuteria ślubna


biżuteria ślubna


biżuteria ślubna


biżuteria ślubna


biżuteria ślubna


Tak, drugi raz taki sam komplet, jaki niedawno robiłam :)


i drobiazgi -


kolczyki frywolitkowe


kolczyki frywolitkowe


bransoletka frywolitkowa


bransoletka


kolczyki frywolitkowe


 


Teraz coś miłego. Przyłączyłam się do blogowej zabawy u Asi w Pełnej Chatce.


Lubię książki, mam ich pełno w domu, w sumie gdzie się nie ruszyć to książki :)))


Tej książki nie czytałam jeszcze -


książka 


 

wtorek, 17 lipca 2012

Bluzeczka resztkowa

Bardzo dziękuję za komentarze :)


 


Dzisiaj dostałam przesyłkę z zakupioną halką do różowej sukienki. Trafiłam w idealny odcień :) 


Tymczasem wczoraj skończyła się szydełkowa bluzka. Z resztek. Maxi i Hemera.


Dziwna wyszła, ale jestem z niej zadowolona.


szydełkowa bluzka


szydełkowa bluzka


szydełkowa bluzka


szydełkowa bluzka


szydełkowa bluzka


szydełkowa bluzka


Dziś się starzeję :( 45 lat... a fe :(


No dobra, zmieniam wyraz twarzy :) ale fajniście, mam 45  latek, hura :))))))


W szpitalu młody lekarz robił mi USG. W pewnym momencie, patrząc w monitor, rzucił pytanie - ile ma pani lat?


Ja na to - 45.


Ręka z tym czymś, czym jeździł mi po brzuchu zamarła, lekarz wybuchnął śmiechem i mówi - ale ja serio pytam..


Ja na to - no, a ja serio odpowiadam.


A on - nie, żartuje pani.


Ja, że nie żartuję i tak w kółko Macieju.


W końcu powiedział, że oceniał mnie na max 30 lat. 


Wróciłam na salę i mówię do pacjentki - lekarz mi nie wierzył gdy powiedziałam ile mam lat.


A ona - no, a ile ma pani lat, gdy powiedziałam, to stwierdziła, że niemożliwe, bo ma córkę rok młodszą ode mnie i że ja nie mogę być w takim wieku :)))


Swoją drogą dziwnie tak, niedawno moja mama miała tyle lat, a było to prawie wczoraj, z miesiąc temu, no może z rok temu, a dzisiaj ja się obudziłam jako czterdziestopięciolatka.


Może gdybym miała dzieci, to bardziej bym ten mój wiek czuła? A tak sama jestem jak dzieciak. Potrafię się cieszyć byle czym jak dziecko. Nawet głupimi butami z kwiatkiem made in China ;)

piątek, 13 lipca 2012

Stara kiecka w nowej odsłonie

Dzień za dniem szybko leci. Czas jest jak jakaś oliwa, próbuję go złapać w garść i zatrzymać, a on przecieka mi pomiędzy palcami.


Cieszę się brakiem bólu nerek. Do innych dolegliwości próbuję się przyzwyczaić.


Byłam już na pierwszym spacerku, ot takim kilka kroków w lewo od domu, kilka kroków w prawo, ale zawsze to już coś.


Bloga znowu zaniedbałam. Dziś zauważyłam reklamy jakieś na górze blogaska.


Poszperałam w necie i znalazłam wiadomość, że na blogach, na których powyżej miesiąca nic nowego się nie dzieje, będą dodawali reklamy. 


Tak więc muszę sprawić, żeby coś się zadziało, może ta reklama w topie zniknie ;


Nie pokazywałam jeszcze tutaj biżuterii frywolitkowej, którą już jakiś czas temu zrobiłam.


Ślubny komplet do sukni w kolorze jasnej kości słoniowej z aplikacją w kolorze srebrnym.


Komplet jest również w tych kolorach - jasne ecru i srebrne nadzienie.


ślubna biżuteria frywolitkowa


ślubna biżuteria frywolitkowa


ślubna biżuteria frywolitkowa


ślubna biżuteria frywolitkowa


ślubna biżuteria frywolitkowa


ślubna biżuteria frywolitkowa


Komplet w kolorze czarno-beżowym


biżuteria frywolitkowa


ślubna biżuteria frywolitkowa


biżuteria frywolitkowa


Zrobiłam też kolejny komunijny komplecik - już na przyszły rok :)


wianek komunijny


okapnik świeca komunia


Teraz pora wyjaśnić o co chodzi z tą tytułową kiecką.


Dwa lata temu zrobiłam wściekle różową sukienkę na drutach. Sukienka była dość krótka, rozkloszowana, bardzo dziewczęca.


Lubię takie, no ale długość do pół uda i taki podfruwajkowy fason, to już trochę do mojego wieku nie przystaje :)


Postanowiłam sukieneczkę leciutko przedłużyć... Dorobiłam kilka okrążeń, niewiele, ot tak z 5 cm. Sukienka urosła prawie do kolanka.


Potem wzięłam żelazko, suknie zwilżyłam i tak na mokro, na chama rozprasowałam...


Suknia się zrobiła po tym zabiegu zwiewna, delikatna, ale urosła... do pół łydki.  Przesadyzm.


Czekam teraz na zakupioną halkę w odpowiednim kolorze.


Tymczasem pokażę fotki z niezbyt odpowiednią halką.


sukienka


sukienka


sukienka


sukienka


sukienka


sukienka


sukienka


sukienka


sukienka


sukienka


sukienka


sukienka


sukienka


sukienka


W tej chwili wróciłam do szydełka i znowu pozbywam się resztek :)


Niedługo powinnam finiszować.


Coraz mniej w mojej okolicy górek do spacerowania :( Wyrastają nowe osiedla jak grzyby po deszczu. Miałam takie ulubione wzgórze dwa kroki od domu. Polanka, sosny z koźlakami i kawałek dalej ściana lasu.


Niestety góra została w większej części przerobiona na piach i wywieziona. Jeden budynek już stoi, rosną kolejne. Ponoć kawałek szczytu ma być dostępny nadal dla mieszkańców dzielnicy.


Nie wiem, w tej chwili same parkany i dostępu od mojej strony brak, może od strony lasu jakoś można się na czubek dostać.


Smutno mi, bo to moja górka, z której się zjeżdżało na sankach wspaniale :(


Dołem na już ściętym kawałku góry stoi taki dom - ładny, ale zapewniam, że krzewy dzikiej róży rosnące w tym miejscu były o wiele ładniejsze -


dom


weszłam na ten taras przed budynkiem-


dom


dom


Z tyłu i z boku stoi wysoki mur niedopuszczający nikogo wyżej -


dom


Z tyłu za budynkiem jest mała kaskada, nie wiem czy woda leci z tego źródełka, które było prawie na szczycie wzgórza czy wymyślili coś sztucznego -


dom


dom


a poza tym to tylko takie -


dom


A w mej pamięci są zupełnie inne obrazy.


Rok 2000 (robiłam fotki ze starych fotek i do tego przy słabym oświetleniu, więc jakość okropna)-


góra


góra


góra


góra


Tu ja z tatą, jak widzicie lubiłam chodzić po mojej górce na bosaka :)


góra


A tutaj też ja i tata tylko dużo wcześniej, miałam wtedy 13 lat. Na drugim końcu tej dłuuugiej liny, którą próbuję mojego tatę okręcić  był przyczepiony wielki pies :)


Musiał być przyczepiony do czegoś, bo inaczej nie reagował na wołanie i szedł, gdzie go oczy poniosły ;) 


góra


Zmykam, bo za bardzo marudzę. Sporo mam takich miejsc, za którymi tęsknię i niestety nigdy już ich nie zobaczę takimi jakimi je pamiętam.


Czy tylko ja jestem taka dziwna, że nie lubię zmian? 


Zanim zniknę zadam jeszcze tylko jedno pytanie - jak nazywa się to "moje" wzgórze?


Pierwsza osoba, która odgadnie, dostanie coś z biżuterii :)
(a gdyby ktoś przywrócił mi górkę w takim stanie w jakim być powinna, to go ozłocę :)))


Dziękuję za wszystkie komentarze.


Dekolt bluzki paskudki robi się łatwo - obrobiłam górę dekoltu rzędem półsłupków a potem wbiłam szydełko w miejsce gdzie wypada jeden z zębów wzoru u góry i zrobiłam 30 oczek łańcuszka, na kolejnym zębie wzoru zrobiłam oczko ścisłe i znowu 30 oczek łańcuszka i  tak obleciałam dookoła. Powstały długie łańcuszkowe pętelki. Później oczkami ścisłymi weszłam po piętnastu oczkach łańcuszka na szczyt pętli i robiłam 3 oczka łańcuszka i oczko ścisłe na szczycie pętli, 3 oczka łąńcuszka i oczko ścisłe na szczycie kolejnej pętli (tej długiej z 30 oczek łańcuszka) i tak dookoła. Później okrążenie z półsłupków, na koniec oczka rakowe.


Jeśli opis nie jest zrozumiały to mogę to rozrysować. 


Pozdrawiam wszystkich czytających i dziękuję za cierpliwość :)