Obserwatorzy

wtorek, 18 stycznia 2011

Frywolnie ;)

A jednak uzupełnię też od razu ostatnio powstałymi frywolitkami mojego blogaska.


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


frywolitkowe kolczyki ślubne


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


frywolitka


kolczyki frywolitkowe


kolczyki frywolitkowe


gwiazdka frywolitkowa


kolczyki frywolitkowe


kolczyki frywolitkowe


kolczyki frywolitkowe


gwiazdka frywolitkowa


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


frywolitka


kolczyki frywolitkowe


kolczyki


kolczyki


kolczyki


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


naszyjnik frywolitkowy


Ale bałagan tutaj zrobiłam :S


 


Dla tych, którzy mają dosyć mam filmik.


Opis wklejam taki, jaki dałam na forum-


Miejsce akcji- moje łóżko.
Bohaterowie- mój Dyzio i jego ogon oraz... efekt chwilowo otwartych drzwi na podwórko w postaci tego czegoś co wpadło i wskoczyło mi do wyra. To coś to bezpański kociak.
Wołam na niego Tymi - Tymianek albo Tymon - Ancymon. W każdym razie niezłe ziółko.









Zaległości

Kolejna długa przerwa od ostatniego mojego wpisu na blogu.


Wiadomo- zdrowie... jeszcze dużo przede mną.


Nie chcę pisać o naszym lecznictwie i ile trzeba mieć zdrowia, żeby  się móc kurować.


Może innym razem napiszę coś o moich przejściach.


 


Teraz chciałam bardzo przeprosić za brak życzeń światecznych i noworocznych.


U mnie w tym roku świąt nie było. Trzy osoby w domu i trzy osoby poległy na jakąś grypę.


Mnie chwyciło w wigilię i od razu z grubej rury- gorączka 39,5 i trzymała mnie taka w porywach do 39,7 przez pięć kolejnych dni. Niczym tego zbić nie mogłam.


Do tej pory słaba jestem strasznie. Do tego ciągłe bóle i przyjeżdżające pogotowie z zastrzykami, brak snu, brak apetytu.


Świąt nie było, o leki poprosiliśmy przez telefon firmę taksówkarską. Pojechał taksówkarz do dyżurnej apteki, kupił co trzeba i przywiózł. Raczej przyniósł, bo zima tak się zawzięła, ze całą moja ulica była nieprzejezdna.


O chleb nie było kogo poprosić. Mama zadzwoniła do sklepu, żeby odłożyli nam kilka bochenków (bo to kilka dni świąt, do tego zwierzakó sporo), powiedziała jaka sytuacja w domu. Tata z gorączką poszedł po ten chleb a kierowniczka na siłę dała tacie duży kawał sernika i makowca.


Choinki nie było. Prezentów nie było.


Do tego zasypało nas kompletnie i oblodziło jak nigdy wcześniej. Rynny zamarzły i pozatykały się całkowicie. Co z dachu miało skapać, to kapało na schodki do domu prowadzące.


Wezwana lekarka po swiętach nie dałaby rady wejść do nas. Tata słaby i chory siekierą rąbał lód ze schodów :(


Znowu recepta i znowu pomogli taksówkarze- przyjechał pan po receptę, pojechał do apteki i wrócił z lekami. Za tę całą drogę w te i we wte policzył bardzo malutko.


Teraz więc składam wszystkim odwiedzającym najserdeczniejsze życzenia Noworoczne, by ten Nowy był lepszy dla nas wszystkich :)


Pomimomproblemów zdrowotnych coś tam cały czas robiłam. Dopiero dzisiaj na forum pokazałam prace, które powstały już we wrześniu :D


Bluzeczka z Etamin, 5 motków (zabrakło z 15 cm do wszycia kawałka rękawa, ratowałam się jakimś starym kordonkiem o zbliżonym kolorze).


bluzka


bluzka


bluzka


Więcej fotek tej bluzeczki na Picasie.


Kolejne powstało grube swetrzysko z naturalnej wełny (niestety prutej i zniszczonej). Druty 9mm. Guziki tymczasowe, nie mam w domu nic odpowiedniego na razie.


zapisz


sweter


sweter


sweter


Następny powstał też cieplutki sweterek kimonowy z włóczki Rainbow Alize. Sporo mi jeszcze zostało i zieleni i brązu, więc z chęcią coś stworzę z tych włóczek.


sweter


sweter


sweter


sweter


Biała bluzeczka z Soni Light (prawie 25 dag).


Mogła by być węższa, ale i tak ją lubię ;)


bluzeczka


Przed tym światecznym choróbskiem te spodnie sięgały mi do pasa a teraz pępek na wierzchu a i to chciały niżej lecieć- co chwilę je musiałam łapać :))))


bluzka


bluzka


bluzka


bluzka


Niebieska bluzka z lidlowej włóczki Sportimo.


Kimonowa, obszerna. Robótka serwetkowa, na okrągło. Chciałam dłuższy, zebym nie musiałą dołem dorabiać, to oczywiście automatycznie mam i szeroki.


Mama przymierzyła- leży idealnie i już jest w maminej szafie :)


bluzka


bluzka


bluzka


bluzka


Pora na szydełko. Malutko- kapelusik. Pasuje do płaszcza w odcieniach szarości.


kapelusz


Fotki robione słabą kamerką internetową.


kapelusz


kapelusz


kapelusz


kapelusz


kapelusz


kapelusz


kapelusz


kapelusz


kapelusz


kapelusz


kapelusz


kapelusz


kapelusz


Uffff... tak starszanie tego dużo tu napchałam, że nowości frywolitkowe zostawię na kolejny wpis.


Do rozpoczętych na blogu wspomnień, oczywiście również powrócę, bo lubię wspominać ;)


Pozdrawiam wszystkich serdecznie.


Mam obawy, ze nikt już tutaj nie zagląda, wcale bym się nie zdziwiła :))

sobota, 11 września 2010

Forum cd.

Najświeższe wiadomości z placu boju.


Wczoraj tuż przed 22.00 dostałam maila- treść krótka, ale pocieszająca


"Serwer jest juz online!"


Sprawdziła- faktycznie dostęp przez FTP do serwera już był, jednak maranciaki.pl jeszcze się w przeglądarce nie pojawiły.


Napisałam i dostałam odpowiedź-


"Odswieza sie dnsy i ruszy :)"


Z mojej strony czas odświeżania DNS-ów, to stan samouwielbienia serwera.


Nie wiem, co w tej chwili widzicie po wejściu na maranciaki.pl , ale ja widzę czarujący napis- Apache is functioning normally, który świadczy o tym, że nasz serwer Apache ma się dobrze.


Napisałam dziś rano kolejnego maila, żeby przekazali Apache'owi, że jest cacy i też się cieszę, że on się cieszy, ale, żeby już z tego samouwielbienia wyszedł.


Mam nadzieję, że niedługo forum się pokaże i że będzie pracowało dobrze.

Forum

Dziękuję za sympatyczne komentarze i wszystkie maile- przepraszam, że zalegam z odpowiedziami.


Kontynuacja wspomnień też będzie ;)


Teraz króciutko do wszystkich, którzy się denerwują zniknięciem forum- właśnie się dowiedziałam, że trwa przenoszenie forum.


Trzymajcie kciuki i ... do miłego ;)


Na forum wspomniałam o problemachh z pieniędzmi- wszystko się wyjaśniło (zawinił bałagan związany z zawirowaniami wokół LiveNet). Serwer mamy opłacony do 14 lutego 2011 roku.


Reszta już na forum.

piątek, 10 września 2010

Jak to drzewiej z marantą i włóczką bywało...

Muszę odreagować wszelkie ostatnie problemy związane z... (patrz poniższe wpisy), tym bardziej, że problemy się mnożą i dzielą nadal i końca nie widać...


Ucieczką niech będą wspomnienia :)


Uwaga- będę truć :)))


Kiedy zaczęła się moja przygoda z włóczką i szydełkiem- trudno powiedzieć. Widziałam jak nieraz mama coś tam dłubie siadałam obok i patrzyłam. Mama robiła niewiele szydełkiem, wolała i nadal woli haft- krzyżykowy i kaszubski.


Jednak igła mnie nigdy nie zainteresowała.


Szydełko- o wiele ciekawsze ;)


Podglądałam więc i sama nie wiem kiedy za szydełko chwyciam, z pewnością było to zanim do podstawówki poszłam.


Włóczek w domu nie było, jakaś zerówka najpodlejszego gatunku, jakieś pojedyńcze drobne kłębuszki nie wiadomo czego. Czepiałam się więc tych kłębuszków, do pierwszych próbek były jak znalazł.


W pamięci utkwiła mi szczególnie wielka ilość przeróżnych supłów, rozłażąca się włóczka itp.


Wszysto to nieźle zahartowało mnie w szydełkowych bojach.


Pierwsza banalna serwetka, wymyślonym wzorem robiona z zerówki... szok- pamiętam ją jak przez mgłę- kwadratowa i dwukolorowa jasny beżyk z brązem.


Maminych kordonków się nie tykałam :)


Potem były różne śmieszne rzeczy, takie próbki, które wzbudzały uśmiech u domowników.


Wzorem takim jak serwetka "wyczarowałam" ciuszka, dłubałam, dłubałam a ciuszek rósł dopóki kłębek się nie wyczerpał (mała byłam, więc niewiele włóczki było trzeba). Wyszło jakieś dziwo- jedno ramię odkryte, z drugiej strony rękawek w szpic sięgający łokcia :D


Weszłam w to i fajnie leżało, oczywiście nie nadawało się do pokazania komukolwiek poza najbliższą rodziną, ale ot... radosna twórczość własna.


Potem pojawiło się cosik- prawdziwa nowa włóczka kupiona przez babcię- pierwszy motek, prosto ze sklepu specjalnie do moich próbek.


Chwyciłam i... ależ to była męka- chyba Viscotex (nie wiem czy to było to, o czym myślę- skleroza) się zwało, nie pamiętam- miękkie ale strasznie sękate. Rzecz zrobiona odmawiała prucia. Prułam, ale to była męka.


Powstało kilka beretów i kolejne cudo- ciuch jakiś robiony już kilkoma kolorami od góry.


To cudo przypominało kwiat, miało kolorowe płatki i listki na białym tle- sama nauczyłam się wrabiać kolory. Zrobione poleciało od razu na długie lata do pawlacza.


Kilka lat przerwy.


Miałam osiemnaście lat i na swoje urodziny pojechałam na halę i kupiłam sobie psiaka, małego kochanego  kundelka Puszka.


Puszek uwielbiał się bawić. Po latach się gnęłam za szydełko, znalazłam jeszcze jakieś włóczkowe resztki i machnęłam... rękawiczkę, wydumanym ażurowym wzorkiem, pięciopalczastą, na ręce fajnie wyglądała, ale zrobiona z czegoś barbarzyńskiego- Puszek był w siódmym niebie, gdy ją dostał. Uwielbiał się nią bawić.


We mnie zaczęło się rodzić... coś... Zaczęłam marudzić o jakąś porządną włóczkę, chciałam zrobić jakiś sweterek, taki prawdziwy, taki dorosły i porządny.


Okazało się, że są w domu schowane dwa cuda- dużo ślicznej anilany w kolorze czerwonym, i jeszcze piękniejsze motki granatowej anilany.


Gdy to odkryłam zaczęło się suszenie głowy


- dajcie mi czerwoną...
- nic z tego zniszczysz włóczkę...
- dajcie, nie zniszczę...
- szkoda włóczki, za mało umiesz...
- spróbuję, zobaczycie, nie zniszczę..
- nie!


W tym czasie zaczęłam przeglądać jakąś książkę z różnymi wzorami szydełkowymi, zakochałam się we wzorach grubych, wypukłych, robionych słupkami/półsłupkami reliefowymi.


Któregoś dnia... dom pusty, ja sama... i myk do zakamarka i łap za czerwonego skarba i łap za knigę...


Gdy domownicy wrócili, pokazałam już pas z 50 cm szeroki i z 15 cm wysoki zrobiony sportową krateczką (Puszek przyzwyczajony, ze do tej pory wszystkie dziergotki, były jego- usiłował mi ten pasek wyrwać- fajne, biorę :)


Zachwyt w oczach domowników i decyzja - rób dalej koniecznie!


Fajnie, rób dalej... JAK?!?


Szczęście wielkie dla mnie- modne były fasony kimonowe. Złapałam jeden z moich kupnych sweterków i moją robótkę co chwilę do niego przykładałam.


Nie umiałam robić podkroju dekoltu, więc przód i tył wykończyłam na prosto, zszyłam boki szydełkiem (igły nie cierpię).


Przymierzyłam- super, ale... brak ściągaczy a ja o drutach wiedziałam tylko tyle, że ... są i nic więcej.


Kolejny szczęśliwy traf- sąsiadka dziewiarka z maszyną Modą w domu :)


Babcia pokazała jej mój sweterek- kobieta się zachwyciła i dorobiła ściągacze.


Dekolt wykończyłam warkoczykiem zrobionym szydełkiem.


Efekt wyszedł taki- (na fotce ten sweterek już staruszek i wylazły z mody ;)


sweter


Niżej, po latach, sweterk z wkładką-


sweter
Po śmierci drugiej babci, robiąc porządki (straszne takie opróżnianie domu...), znalazłam śliczną nową włóczkę w kolorze turkusowym, też anilana. Sąsiadka powiedziałą- tę włóczkę babcia kupiła niedawno dla ciebie...


Z niej powstał kolejny sweterek o identycznym fasonie, ściągacze również dorabiała sąsiadka (już ś.p.).


Zdjęcie słabe- skan zrobiony z normalnej fotki i to fotki kiepskiej jakości.


Psiak, to oczywiście Puńcio.


szydełkowy sweter


Wzór jest taki jak na tej - dużo później- zrobionej przeze mnie kamizelce-


szydełkowa kamizelka


Cały czas pamiętałam o schowanej granatowej anilanie, tym razem nie maiłam problemów i od razu dostałam ją na własność, dodatkowo dostałam też identyczną anilankę w kolorze ecru.


Nadal umiejętności słabe- nadal dekolt prosty, kimono i ściągacze- biedna sąsiadka...
Wzór- wachlarzyki reliefowe. Na zdjęciu nie widać- przód jedna połow ecru, druga granat, tył taki sam układ- dzięki temu wyszedł fajny efekt mijania się barw, szczególnie ciekawy na człowieku tkwiącym w sweterku.


kimonowy sweter


-----


Wpis się zrobił już kilometrowy, więc... cdn. ;) 
O całonocnym pruciu mojego kwiatkowego cuda z pawlacza przez... sąsiada, o wojskowych skarpetach jak dla gęsi itd. :)))


 


Pamiętam też o zabawie, do której zostałam zaproszona przez rene - może jeszcze dziś wieczorkiem coś skrobnę ;)

wtorek, 7 września 2010

Znowu forum- to nie była awaria...

Przepraszam wszystkich, którzy się denerwowali i czekali na jakąś informację odnośnie braku dostępu do forum.


Parę słów rano naskrobałam, ale w głupim miejscu- w komentarzu do ostatniego wpisu, przez to mało kto tę notkę zauważył.


Nie dodawałam nowego wpisu, bo czekałam na jakieś konkretne informacje- nie miałam pojęcia co się dzieje z serwerem.


Dopiero przed chwilą, po kolejnym telefonie sprawa się wyjaśniła...


Forum już działa- co było przyczyną jego braku zainteresowani znajdą na forum Tutaj


----------------------


Ledwie napisałam posta na forum i tę notatkę tutaj dodała a forum znowu padło. Dzwoniłam- wszystko ok, ale "chyba serwer się zawiesił, zaraz sprawdzimy..."


... za chwile to ja się zawieszę...

niedziela, 29 sierpnia 2010

Nowy adres forum

Zaczynam od paru słów do zalądających tutaj użytkowników forum- mamy już własną domenę- maranciaki.pl


Pomimo, że forum jest dostępne jeszcze tymczasowo pod znanym adresem, jednak jest już możliwość wejścia na niego z adresu


http://maranciaki.pl/forum
lub
http://forum.maranciaki.pl


Proszę, korzystajcie już teraz z tych adresów a nie będzie problemów z dostępem do forum gdy przekierują subdomenę z livenet.pl na slaskdatacenter.pl


Proszę też o podmianę linków na Waszych blogach na któryś z tych dwóch powyższych :)


Na polu robótkowym mizernie- już dość dawno zrobiona szydełkowa serwetka-


serweta

Średnica- 80cm.


Oraz też dawno wykonana bluzeczka, nigdzie nie pokazywana, bo po pierwsze fotki byle jakie- źle się czułam i nie miałam sił na więcej i lepiej. Po drugie- nie podoba mi się i czeka na poprawki, ot co ;)


bluzka


bluzka


bluzka


bluzka


czwartek, 26 sierpnia 2010

Forum Maranciaki- będzie nowy adres

Witajcie ludkowie po przerwie. Dziś króciutki wpis.


Dostałam przed chwilą wiadomość z LiveNet, że z dniem dzisiejszym ulega zmianie domena livenet.pl na slaskdatacenter.pl


Przykre, że poinformowali o tym dopiero dzisiaj- nie miałam szansy uprzedzenia na forum o tej zmianie.


Jednym słowem adres maranta.livenet.pl przestanie istnieć.


W tej chwili dostęp do forum pod starym adresem jest bardzo utrudniony. Gdy tylko przekierują naszą subdomenę i forum będzie dostępne pod nowym adresem od razu tutaj poinformuję.


Postaram się też z forum wysłać korespondencję do wszystkich użytkowników, ale z tym różnie bywa- taka masowa korespondencja często jest blokowana, traktowana jako spam.


Jakby nie było to pnad 5 tysięcy maili :(