Obserwatorzy

czwartek, 18 września 2008

Decyzja podjęta ;)

Dziewczyny radziły mi przespać się z problemem sweterkowym :)
Co prawda noc minęła bezsennie (ząąąąąbbb auuuuuuuu), jednak decyzja podjęta- nie będzie prucia.

Gdyby nadmiar przekraczał 5cm, to bym pruła, skoro chodzi o mniejszy kawałek, to zostawiam. Tymbardziej, że zmniejszając szerokość jednocześnie zmniejszyła by się wysokość a tego nie chcę, bo w tej chwili wysokość tego hmm peplum, baskinki, czy jak to nazwać- jest w sam raz.

Poza tym podobają mi się te warkoczyki dłuższe w trójkątach, z nimi akurat nie byłoby problemu- zamiast robić mniejszą wersję trójkątowych schematów, mogłabym wziąć cieńsze druty.

Jednak zostaje jak jest i nawet mam dwa pomysły jak sobie później z tym nadmiarem szerokości poradzić- może wyjść całkiem ciekawie. Póki co nie piszę jakie to pomysły, bo najpierw muszę je w praktyce sprawdzić ;)

Niechęć do prucia wynika też z faktu, że ta włóczka jest jakaś pechowa.
Jak do tej pory prawie nigdy niczego nie musiałam pruć- jedynie z włóczką lnianą miałam przeboje...

Z tego niebieskiego plus innych resztek również Lidlowego pochodzenia wymyśliłam sobie kiedyś zrobić golfik.

Wzorek wybrałam ciekawy, bardzo fajnie się go robiło, kolory wydawało mi się, że będą do siebie dobrze pasowały- dwa odcienie niebieskiego plus biel plus szary.
Niestety po przerobieniu kawałka stwierdziłam, że efekt całkowicie mnie nie zadawala, więc sprułam to co widać na poniższej fotce-

ścieg kratka

Więcej tego niebieskiego pruć nie będę, choćbym miała na rzęsach stanąć, sweter wyjdzie i musi (!!!) pasować :D

środa, 17 września 2008

Pożegnanie lata- druty poszły w ruch.

Zauroczona wersją Manon wykonaną przez Kath i przy Jej pomocy usiłuję i ja zmierzyć się z tym modelem.

Sama jestem ciekawa jak mi to wyjdzie. Podoba mi się sposób wykonania tego sweterka- lubię rzeczy nietypowe.

Póki co, to najciekawsze już za mną.

sweter Manon

sweter Manon

Robię go z mieszanki anilany z wełną, którą kiedyś kupiłam w Lidlu.

W tej chwili już jestem troszkę wyżej niż widać na fotce.

Niestety chyba będę musiała zrobić przerwę na dwa dni, obiecałam komuś wyplątać frywolny naszyjnik. Jak tylko przyczłapią do mnie koraliki to druciki idą w odstawkę.

Trochę się martwię szerokością tej dolnej części sweterka- mogłaby być o 3-5cm mniejsza.

Dla głupich kilku centymetrów nie chce mi się tego pruć. Liczę na to, że po dorobieniu górnej części całość "jakoś" się ułoży. Jeśli nie, to wtedy będę się martwić ;)
W tej chwili toto leży na mnie idealnie na styk, ale bez naciągania, a chyba ładniej leżałoby gdyby troszkę trzeba naciągnąć, gdyby właśnie te ze cztery centymetry brakowało.

Poza tym nie wiem czy ten model będzie pasował do mojej sylwetki. Na Kasi leży idealnie, ale też dziewczyna jest super zgrabna a u mnie z proporcjami różnie bywa

No nic, wracam do ściubolenia

piątek, 12 września 2008

Po przerwie..., myszowaty miś i inne takie :)

Dwa ostatnie tygodnie były pokręcone- i smutne i radosne i nerwowe i gościowe i leniuchowate.

Smutne, bo miauleństwo, o którym wcześniej pisałam odeszło do Krainy Wiecznych Łowów po bardzo króciutkim i schorowanym życiu. Ostatnią noc cierpiał dość mocno, prawie cały czas przy nim czuwałam, rano już nieprzytomny jednak nadal było widać, że cierpi, wyraźnie rozluźniał się w momencie głaskania, oddech stawał się głębszy, spokojniejszy.
W końcu usnął na dobre.

Radosne, bo w domu pojawił się laptopek, co prawda należy on bardziej do rodziców, jednak to zawsze jakaś okazja poznać coś nowego- nowy sprzęt, nowy system- Vista (z lekka wkurzająca).

Nerwowe, bo oczywiście pojawiły się problemy z konfiguracją sieci, kiedy już udało się uzyskać połączenie z netem poprzez mój stacjonarny kompuś na laptopie, to mój staruszek zaczął wierzgać i strzelać niebieskimi ekranami. Ostatecznie jakoś sobie poradziłam z problemami.

Nerwowe również z powodu nawrotów migreny ocznej- nie jest przyjemnie budzić się na pół ślepą, brrr.
Ze wzrokiem i tak mam spore problemy- częściowy zanik nerwu wzrokowego, ubytki w polu widzenia, więc tego typu dodatkowe atrakcje szczególnie napawają lękiem- czy to tylko zwykła migrena..., czy może pogorszenie choroby...

Gość był przejazdem, wpadał w odwiedziny, dostałam od niego fajny prezencik m.in... latawca

Poniżej fruwa sobie blisko mojego domu

latawiec

Jeśli chodzi o leniuchowanie, to było totalne.

Zrobiłam tylko dwie małe próbki z filcowaniem.

Na sucho igłami udziabdziałam miśka, bardziej on do jakiejś myszy podobny...
Raz trafiałam igłą w to co miało stać się myszowatym miśkiem a dziesięć razy we wlasne paluchy

miś- filcowanie na sucho

miś- filcowanie na sucho

miś- filcowanie na sucho

Na mokro ufilcowałam torebkę.
Miałam ogromne problemy- nie wiem czy wynikało to z braku doświadczenia- mam zerowe, czy z tego, że miałam dwa różne gatunki czesanki. Jedna gładziutka, jedna bardzo szorstka. Za nic nie chciały się połączyć, z wielkim trudem jakoś mi się udało je razem ufilcować.

torebka- filcowanie na mokro

torebka- filcowanie na mokro

torebka- filcowanie na mokro

i to by było na tyle

niedziela, 31 sierpnia 2008

Wariacja na temat kwiatowej rozetki

Melduję posłusznie, że skończyłam kolejny ślubny naszyjnik frywolitkowy ;)

Oczywiście nie musi być ślubny

Kończąc go udało mi się dziabnąć szydełkiem pod paznokieć, szydełko cieniuśkie więc weszło jak w masło, tyle że mój paluch to nie masło niestety

Projekt całkowicie mój własny, wykonanie również.

 biżuteria ślubna naszyjnik frywolitkowy kolia

biżuteria ślubna naszyjnik frywolitkowy kolia

biżuteria ślubna naszyjnik frywolitkowy kolia

biżuteria ślubna naszyjnik frywolitkowy kolia

biżuteria ślubna naszyjnik frywolitkowy kolia

biżuteria ślubna naszyjnik frywolitkowy kolia

sobota, 30 sierpnia 2008

Mały gość...

***

Miałam dzisiaj gościa, takiego biednego maluszka, chudziutkiego z bardzo przerzedzonym futerkiem, bardzo chorymi ślipkami i bardzo głodnego.

Gość został nakarmiony, napojony, wygłaskany, oczka mu przemyłam po czym zwinął się w kłębuszek i smacznie zasnął.

kotek

Mam fotkę, na której usiłuje patrzeć tymi swoimi biednymi ślipkami ale tutaj nie pokażę, bo to bardzo przykry widok...

Jest to jeden z około dwudziestki kotów sąsiada...

Ma około 3 tygodni i jest w najgorszym stanie, samodzielnie jeść zaczął dopiero wczoraj- pierwszy raz podszedł do miski, gdy dokarmialiśmy całą kocią rodzinę.

Kiedyś może napiszę coś więcej o tej kociej rodzince, której w miarę możliwości staramy się pomagać.

Jeden z nich- Dyzio- zamieszkał u mnie na stałe razem z moją pieszczochą Kizią. Mam więc teraz w domu Ziutkę i Ziutka (Kizia- Kiziuta- Kiziutka- Ziutka, Dyzio- Dyziutek- Ziutek) :)

Niestety, więcej kotów przygarnąc na stałe nie mogę, choćby z racji bardzo szwankującego zdrowia.

Tym biednym maluszkiem- chybotkiem (ledwie toto stoi na słabych łapkach) bardzo próbuje zaopiekować się moja suczka Cola. On do niej lgnie, ona do niego. Suczka jest spora (mieszaniec Colie z owczarkiem niemieckim), mimo to kociak się jej ani trochę nie boi.

Co najdziwniejsze Cola doskonale zna i uwielbia całą tą kocią rodzinę sąsiada. Gdy jednak pojawi się w pobliżu jakiś obcy kot, to od razu go rozpoznaje i goni.

Niżej widać moje dwa futrzaki- biało-czarną Kizię i czarno-białego Dyzia-

moja kotka Kizia

mój kocurek Dyzio

Poniżej karmienie kociej rodzinki- jedzenie niesie mój tata. Na początku widać też Colę.

Trasa zaczyna się pod moją furtką a kończy pod furtką sąsiada- właściciela tej gromadki.

Młodsze kotki bały się aparatu, którym były filmowane i trzymały się z daleka.


Frywolitkowa zawieszka kwiatuszkowa

Ciekawość nie dawała mi spokoju

Musiałam, po prostu musiałam spróbować zrobić tego frywolnego kwiatuszkowego kwiatka w bardziej rozwiniętej wersji.

Powstał medalion- zawieszka. Teraz powstaje do niego "ciąg dalszy" czyli coś, na czym będzie mogło toto zadyndać.

Pomysł na kwiatuszki się sprawdził doskonale, jak można zobaczyć na poniższych fotkach (na zdjęciach zawieszka jeszcze nie prasowana, dopiero jak będzie już cały naszyjnik skończony, pójdzie w ruch żelazko)-

frywolitkowa zawieszka

frywolitkowa biżuteria

Cały medalion wykonałam dwoma czółenkami, bez odrywania nitki.

Robiąc poprzednią, mniejszą zawieszkę nie łączyłam pikotkami poszczególnych płatków w obrębie każdego kwiatuszka, łączyłam jedynie czubki płatków. Tym razem robiłam inaczej- było troszkę więcej pracy i chyba niepotrzebnej, na przyszłość zostanę przy wersji z minimalną ilością pikotkowych połączeń.

Dla zainteresowanych rozrysowałam schemat i zamieściłam na moim forum w dziale frywolitkowym.

czwartek, 28 sierpnia 2008

Kwiatkowy kwiatuszek

 Wpadł mi do głowy pomysł na frywolitkowego kwiatka z kwiatuszków.
Wzorek o tyle ciekawy, że można plątać dowolnej wielkości kwiatuszkowego kwiatka przechodząc do kolejnych okrążeń bez odrywania nitki.
Ja zrobiłam tylko jedno okrążenie i zakończyłam łuczkami z pikotkami.
W ten oto sposób powstał dyndołek, do którego wydumałam ozdobny łańcuszek...

Wymyślony, wyplątany, dopieszczony i oto jest :)

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowyślubny kompet frywolitkowy

Troszkę podobny w stylu do dwóch poprzednich-

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

oraz

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

ślubny kompet frywolitkowy

 

środa, 27 sierpnia 2008

Moja nowa pasja


 Wyginanie, skręcanie... to moja nowa pasja.

Tak się znęcam od niecałego miesiąca...

a nad czym się tak znęcam???

Otóż nad drutem ;)

Na początku wyciągnęłam kawałek posrebrzanego drutu, kawałek srebrnego- kiedyś kupiłam po troszku tych drucików, leżały i czekały nie wiedzieć na co.

Pierwszą rzeczą, którą zmajstrowałam były kolczyki.

Bardzo nieudolne- wiadomo- pierwsze śliwki, robaczywki :)

Tak to wygląda na fotkach-

wire wrapping kolczyki

wire wrapping kolczyki

Kolczyki skończyłam, zabawa mnie wciągnęła, powstał tylko jeden maleńki problem- pozbyłam się prawie całkiem skromnych drucianych zapasów.

Biadoliłam, marudziłam, straszyłam, ze pozrywam druty wysokiego napięcia, które nad moją chałupką lecą... w końcu tata nie wytrzymał, poszedł so szopy i przyniósł drut miedziany nawojowy do silników.

Drut stareńki, miejscami obłażący, co widać na fotkach, jednak do nauki super!!!

Powstało kolejno, to co widać na poniższych fotkach. Więcej zdjęć w moich galeriach.

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnikwire wrapping naszyjnikwire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping naszyjnik

wire wrapping pierścionek

wire wrapping pierścionek

wire wrapping broszka

wire wrapping pierścionek

wire wrapping pierścionek

wire wrapping pierścionek

wire wrapping pierścionek

wire wrapping pierścionek

wire wrapping pierścionek

wire wrapping pierścionek

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszkawire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

wire wrapping zawieszka

W tym momencie nadeszła dostawa nowego drutu

wire wrapping zawieszka

wire wrapping kolczyki

wire wrapping kolczyki

wire wrapping kolczyki

wire wrapping kolczyki

wire wrapping kolczyki

i to by było na tyle... więcej grzechów nie pamiętam